Super Bowl
  25.01.2012

http://nfl.com


Historia lubi się powtarzać i najlepiej to wiedzą zawodnicy New England Patriots i New York Giants, którzy w tym roku po raz kolejny zagrają ze sobą o najważniejsze trofeum ligi NFL - Vince Lombardi Trophy. Co roku, w pierwszą niedzielę lutego, w każdym mieście Stanów Zjednoczonych Ameryki życie zamiera na dobre kilka godzin. Szczęśliwi Ci, którzy zdążyli kupić bilety na to wielkie widowisko, które swoją popularnością przewyższa z pewnością Święto Dziękczynienia. Liczne transmisje telewizyjne sprawiają, że fani tłumnie gromadzą się w pubach, restauracjach, klubach a nawet przed wielkimi telebimami rozstawionymi zazwyczaj w centrach miast. Zawodnicy Lowlanders Białystok nie pozostają w tyle i już od dobrych kilku lat spotykają się na wspólne, pełne emocji oglądanie Super Bowl. W tym roku, dzięki uprzejmości Klubokawiarni na ul. Piasta 14, będziemy mogli razem uczestniczyć w tym emocjonującym wydarzeniu już 5 lutego (niedziela) właśnie w tym miejscu.

Start godzina 22:00.

Musi być nas jak najwięcej! Serdecznie zapraszamy!

Akcję wspiera:

 
Autor: Rafał Bierć
 
 
WOŚP
  10.01.2012

http://wosp.org.pl/final


Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Również i w tym roku na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy nie mogło zabraknąć Lowlanders Białystok. Zlicytowaliśmy oficjalną piłkę Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Dochód jak zwykle przekazany został na szczytny cel.





 
Autor: Rafał Bierć
 
 
PLFA I
  01.01.2012

http://www.plfa.pl


Nasz zawodnik wyróżniony

Po zakończeniu sezonu zasadniczego przyszedł czas na wybór najlepszych zawodników tegorocznych rozgrywek pierwszoligowych. Po raz pierwszy trenerzy mieli sposobność wskazać, którzy zawodnicy zasłużyli na to by znaleźć się w pierwszy lub drugim zespole PLFA I 2011.

Dzisiaj przedstawiamy Wam skład Drugiego Zespołu PLFA I 2011. Czy podejrzewacie którzy zawodnicy znaleźli się w Pierwszym Zespole?

Dodatkowo, trenerzy głosowali na MVP sezonu, najlepszego rozgrywającego, odbierającego, running backa, liniowego ofensywnego, liniowego defensywnego, linebackera, defensive backa, kickera, puntera i returnera.

PLFA I – Drugi Zespół

ATAK

QB Filip Mościcki (Tigers)
RB Karol Siliwoniuk (Kozły)
RB Jakub Płaczek (The Crew)
WR Tyrone Landrum (Eagles)
WR Krzysztof Chrzanowski (Tigers)
TE Kajetan Kamiński (Miners)
OT Michał Latoś (The Crew)
OT Szymon Wesołowski (Seahawks)
G Michał Górniak (The Crew)
G Michał Cymara (Miners)
C Marek Białas (Miners)

OBRONA

DE Robert Rosołek (The Crew)
DE Tomasz Biały (Seahawks)
DT Szymon Adamczyk (Devils)
DT Maciej Suchanowski (Seahawks)
LB Rafał Bierć (Lowlanders)
LB Arkadiusz Kanicki (Miners)
LB Michał Garbowski (Seahawks)
CB Adam Lary (Devils)
CB Deante Battle (The Crew)
S Mott Gaymon (Devils)
S Paweł Świątek (The Crew)

SPECJALNE

K Krzysztof Wis (Devils)
P Dawid Rechul (Tigers)
KR Jeremy Dixon (Eagles)
PR Mark Philmore (The Crew)

 
Autor: PZFA
 
 
Rekrutacja
  27.10.2011

L owlanders rekrutują

Już 17 i 24 listopada o godzinie 19:00 w Zespole Szkół Handlowo-Ekonomicznych w Białymstoku odbędzie się rekrutacja do Drużyny Futbolu Amerykańskiego Lowlanders Białystok! Jeżeli masz powyżej 17 lat, zapał do ciężkiej pracy na treningach i chęć do gry z drużynami z całej Polski w walce o awans do 1. ligi to koniecznie musisz spróbować swoich sił.

Na rekrutację musisz zabrać ze sobą:
- 2,5h wolnego czasu
- strój sportowy
- obuwie halowe

W razie jakichkolwiek pytań pisz pod adres e-mail: lowlanders@wp.pl



Akcję wspiera:

 
Autor: Lowlanders Białystok
 
 
Wampiriada
  14.10.2011

25.10.2011 r. na Wydziale Historycznym UwB, zawodnicy Lowlanders Białystok oddadzą swoją cenną krew, wspierając tym samym akcję WAMPIRIADA. Wszystkich zapraszamy do dołączenia się do tego szczytnego celu. Będziemy tam od rana!

 
Autor: Lowlanders
 
 
PLFA I
  20.06.2011

http://www.plfa.pl


W przeciwnych kierunkach

W rozegranym w sobotę 18 czerwca meczu dziewiątej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) Seahawks Gdynia pokonali Lowlanders Białystok 68:0. Dzięki szóstemu zwycięstwu w sezonie Jastrzębie awansowały do półfinału ligi. Ósma, w tym sezonie, porażka białostoczan spowodowała to, że drużyna ta spada do drugiej ligi.

W całym spotkaniu szalał kanadyjski rozgrywający gdynian Luke Zetazate. Aż 8 z 10 przyłożeń gospodarzy sobotniego meczu zostało zdobytych po precyzyjnych podaniach quarterbacka Jastrzębi.

Już pierwsze dwie kwarty, w których gospodarze zdobyli łącznie 49 punktów pozbawiły białostoczan pierwszoligowych złudzeń. Worek z punktami rozsupłał Peter Plesa łapiąc ładne podanie Zetazate. Później punktowali Pilachowski, ponownie Plesa i Sebastian Krzysztofek. Drugą kwartę otworzył bardzo efektowną akcją powrotną, po przechwyceniu piłki po podaniu rozgrywającego białostoczan, Maciej Siemaszko. Po przebiegnięciu z futbolówką 90 jardów Siemaszko zdobył dla swojej drużyny 33. punkt.

W całym spotkaniu Siemaszko był też skuteczny jak kopacz. Przy dziesięciu próbach podwyższeń za jeden punkt chybił dwukrotnie. Dzięki zdobyciu, w trzeciej kwarcie, przyłożenia po podaniu Zetazate Siemaszko dokonał rzadkiej sztuki – w całym spotkaniu punktował w ataku, obronie i formacjach specjalnych.

Pogodzeni ze spadkiem do PLFA II Lowlanders, mimo ambitnej walki, nie byli w stanie zdobyć punktów i mecz zakończył się wysokim zwycięstwem Jastrzębi, które rozegrały ostatni mecz w tym sezonie przed własną publicznością.

- Cieszę się, bo zagraliśmy dzisiaj niezły mecz, a przede wszystkim, w kontekście zbliżającego się półfinału, żaden z zawodników nie doznał kontuzji. Na mecz z The Crew pojedziemy najsilniejszym składem – skomentował zawody Maciej Cetnerowski, trener Seahawks Gdynia. – Do niedzieli włącznie zawodnicy mają trochę luzu by odreagować po intensywnym, wyczerpującym sezonie zasadniczym. Od poniedziałku wracamy do intensywnych treningów. Naszym celem jest awans do finału ligi – dodaje Cetnerowski.

W szeregach Jastrzębi, prócz Zetazate, Siemaszko i Plesy, wyróżnił się linebacker Tomasz Sikora i grający w linii defensywnej Lev Davydovsky.

Wśród pokonanych wyróżniającym się graczem był waleczny rozgrywający Damian Kołpak.

Po dwutygodniowej przerwie Seahawks zagrają we Wrocławiu w półfinale PLFA I. 2 lipca, rywalem Jastrzębi będzie lider po rundzie zasadniczej – drużyna The Crew. Dla Lowlanders był to ostatni mecz w sezonie.

       68 : 0          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  13.06.2011

http://www.plfa.pl


Być albo nie być

Ostatni mecz w ramach Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) trójmiejscy kibice będą mogli obejrzeć w najbliższą sobotę 18 czerwca o godzinie 16.00 na mieszczącym się przy ul. Kazimierza Górskiego 10, Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni. Seahawks podejmą drużynę Lowlanders Białystok.

Zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania jest niewątpliwie drużyna gospodarzy. Seahawks są o krok od spełnienia swojego planu minimum na ten sezon, jakim jest awans do najlepszej czwórki sezonu. Obecnie są już na miejscu premiowanym udziałem w grze o medale, ale dopiero sobotnie zwycięstwo zagwarantuje Jastrzębiom grę w półfinale PLFA.

Co ciekawe Jastrzębie toczyć będą korespondencyjny pojedynek z niedawnymi gośćmi stadionu w Gdyni Dom-Bud Kraków Tigers. Krakowianie mają tyle samo punktów co Seahawks i nie pozostają bez szansy na play-off. Jednak jak słusznie zauważa szkoleniowiec Seahawks Gdynia Maciej Cetnerowski – Z całym szacunkiem, dla naszego najbliższego rywala ale uważam, że to Tigers mają trudniejsze zadanie. Muszą przecież pokonać Devils Wrocław aby w ogóle myśleć o wyprzedzeniu nas w tabeli. Jeżeli chodzi o nas to przygotowujemy się do tego meczu tak jak zwykle. O ewentualnym półfinale zaczniemy myśleć w poniedziałek, jeśli naturalnie zwyciężymy. Teraz liczą się tylko Lowlanders Białystok.

Celne spostrzeżenie trenera gospodarzy idzie w parze z trzeźwym podejściem do tego co czeka jego drużynę w końcówce sezonu – Powiem szczerze, że jeżeli nie wygramy w sobotę, to może nawet wolałbym żeby to Tigers przypadło miejsce w półfinale. Mimo tego, że pamiętam Lowlanders jako mocno walczącą do końca i utalentowaną drużynę to po porażce z nimi nie mielibyśmy czego szukać w meczu we Wrocławiu, które stawką będzie awans do VI SuperFinału PLFA.

Sobotnie spotkanie wcale nie musi być jednostronne. Dla białostoczan jest to również bardzo ważny mecz, choć walczą oni o zupełnie inne cele. Lowlanders zajmują obecnie dziewiąte miejsce w tabeli i by uniknąć bezpośredniego spadku muszą wygrać z Jastrzębiami. Od tegorocznych sezonu mocy nabrały bezpośrednie spotkania między drużynami. Z racji tego, że białostoczanie przegrali zarówno z Zagłębie Steelers Interpromex, jak i AZS Silesia Miners, drużyna ta może uniknąć bezpośredniego spadku tylko i wyłącznie wygrywając z Jastrzębiami. W przypadku ewentualnej wygranej Lowlanders drużyna ta zagra w barażu.

Czy pożegnanie Narodowego Stadionu Rugby z futbolem amerykańskim w tym sezonie będzie w wesołej i zwycięskiej atmosferze? Odpowiedź już w najbliższą sobotę.

        :          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  13.06.2011

http://www.plfa.pl


Pierwsza obrona Katowic udana

W rozegranym w niedzielę 12 czerwca meczu ósmej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) AZS Silesia Miners na własnym terenie pokonali Lowlanders Białystok 54:6. Było to pierwsze zwycięstwo Górników w tegorocznych rozgrywkach. Białostoczanie przegrali po raz siódmy.

Oba zespoły zdawały sobie sprawę z ciężaru gatunkowego niedzielnego meczu i po pierwszym gwizdku starały się zdobyć punkty. Sygnał do górniczego natarcia dał obrońca Jakub Grabas, który powalił starającego się odkopnąć piłkę rywala w jego własnym polu punktowym. Przyniosło to Miners dwa punkty i pozwoliło odzyskać piłkę. Niedługo później po raz pierwszy w tym meczu błysnął tight end gospodarzy Kajetan Kamiński łapiąc w polu punktowym podanie Michała Kołka. Jeszcze w pierwszej kwarcie prowadzenie gospodarzy do dwóch punktów zmniejszył skrzydłowy Tomasz Zubrycki, który opanował piłkę po precyzyjnym rzucie Damiana Kołpaka.

Przełomową akcję meczu wykonał kilka chwil później bohater pierwszej kwarty Jakub Grabas. Po następującym po puntach wykopie w wykonaniu Białostoczan, Grabas złapał piłkę i po przebiegnięciu 75 jardów zdobył dla gospodarzy przyłożenie.

W drugiej kwarcie ponownie punktował Grabas, ale tym razem brat Jakuba – Tomasz, który po ładnym biegu wniósł piłkę w pole punktowe rywali. 20-punktowy margines do przerwy zapewnił Górnikom Zbigniew Szrejber po ładnej akcji po podaniu Kołka.

Druga połowa należała do duetu Kamiński – Kołek. Ten pierwszy zdobył trzy przyłożenia z rzędu, po podaniach Kołka, i stało się jasne, że z pierwszej batalii w obronie Katowic Górnicy wyjdą zwycięsko. Ostatnie punkty meczu zdobył Krzysztof Matejuk i entuzjastyczni kibice Miners mogli celebrować wysokie zwycięstwo – 54:6.

- Wychodziło nam dzisiaj niemal wszystko zarówno w ataku, jak i w obronie. Mam nadzieję, że widmo bezpośredniego spadku oddaliło się od nas bezpowrotnie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że przełamaliśmy naszą niemoc i teraz z nadzieją patrzymy na derby. Dzisiaj czas na małą celebrację, ale od jutra ruszają intensywne przygotowania do meczu sezonu - powiedział po meczu rozradowany Michał Kołek, grający trener AZS Silesia Miners.

Dzisiejsze zwycięstwo Górników spowodowało to, że derby województwa śląskiego, w których już 19 czerwca Miners podejmą Zagłębie Steelers Interpromex wyłonią drużynę, która umknie ze strefy spadkowej. W związku z tym, że od bieżącego sezonu znaczenia nabrało kryterium wyniku bezpośredniego meczu, triumfator derbów zapewni sobie spokojną przerwę międzysezonową. Pokonany będzie musiał zagrać w barażu, lub, w przypadku zwycięstwa białostoczan w Gdyni, bezpośrednio spadnie do PLFA II.

Pikanterii derbom doda fakt, że w meczu ligowym Miners ostatni raz wygrali 9 maja w 2010 roku. Górnicy pokonali wtedy … Zagłębie Steelers Interpromex 42:6, w zeszłorocznych derbach województwa śląskiego.

W związku z porażką, pierwszoligowe nadzieje białostoczan skomplikowały się. By uniknąć bezpośredniego spadku do drugiej ligi i zapewnić sobie prawo gry w barażu, Lowlanders muszą w ostatniej kolejce pokonać na wyjeździe walczących o play-off Seahawks Gdynia.

Wśród triumfatorów fantastycznie zagrali Kajetan Kamiński i Michał Kołek. Pierwszy z nich zdobył cztery przyłożenia. Drugi, aż pięciokrotnie otwierał swoim kolegom drogę do zdobyczy sześciopunktowych. W ataku wyróżnił się też running back Grzegorz Suder. W obronie dominowali Arkadiusz Kanicki, Paweł Krzywdziak i Robert Płonka.

W szeregach pokonanych najjaśniejszą postacią był running back Michał Maksimowicz, który zdobył dla białostoczan gros jardów. W obronie wyróżnił się grający w drugiej linii Rafał Szymczuk.

W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego, 18 czerwca Lowlanders zagrają na wyjeździe z Seahawks Gdynia. Dzień później, 19 czerwca Miners w Katowicach podejmą Zagłębie Steelers Interpromex w derbach województwa śląskiego.

       54 : 6          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  08.06.2011

http://www.plfa.pl


Przegnać widmo spadku

W niedzielę, 12 czerwca o godzinie 16:00, na stadionie Rozwoju Katowice przy ul. Zgody 28 w Katowicach, AZS Silesia Miners podejmie Lowlanders Białystok w ramach ósmej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I.

Górnicy są jedyną drużyną, która nie wygrała w tym sezonie jeszcze żadnego spotkania. Z siedmioma porażkami na koncie zajmują ostatnie, oznaczające bezpośredni spadek do PLFA II, miejsce w tabeli. To dalszy ciąg kłopotów mistrza kraju z roku 2009, dla którego już ubiegły sezon zakończył się bardzo źle (bilans 1-6). - Historia klubu sprawia, że nam wszystkim trudno się pogodzić ze słabą grą i obecną pozycją w tabeli, ale fakty są takie, że to nie były przypadkowe przegrane. Poza meczami z Owls i Tigers, to my byliśmy drużyną wyraźnie gorszą od przeciwnika – przyznaje Dawid Biały, rzecznik prasowy Miners.

Podczas spotkania z Lowlanders, to nie tylko ma, ale i musi się zmienić, jeśli Górnicy chcą myśleć o utrzymaniu. Przegrana w niedzielnym starciu nie przekreśla ich szans zupełnie, ale znacznie skomplikowałaby sytuację. Miners musieliby wtedy pokonać w ostatniej kolejce Steelers, którzy – jeśli nie pokonają w tę sobotę Seahawks – spadliby na ostatnie miejsce (w przypadku takiej samej ilości wygranych decyduje bezpośredni pojedynek). - Sytuacja w tabeli ułożyła się tak, że zwycięzca z pojedynku Miners – Lowlanders niemal na 100% uniknie dziesiątego miejsca i automatycznej degradacji. Jest więc o co walczyć – potwierdza Biały. - Tydzień przerwy w PLFA I pozwolił nam na regenerację zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Do dwóch ostatnich starć przystępujemy jak do walki o mistrzostwo i mogę zapewnić, że przed własną publicznością zagramy z maksymalnym poświęceniem – dodaje rzecznik klubu z Katowic.


W Białymstoku myślą podobnie. Tam też zresztą nie mają wyboru, bo w przypadku porażki spadną na ostatnie miejsce (przegrali na początku sezonu ze Steelers) i w ostatniej kolejce, żeby się uratować potrzebowaliby zwycięstwa w Gdyni przeciwko Seahawks. - Nie mamy wyjścia, musimy wygrać z Miners jeśli chcemy w przyszłym roku również reprezentować Białystok w pierwszoligowych rozgrywkach – przyznaje Piotr Maksimowicz, asystent trenera Lowlanders. Białostoczanie przegapili okazję zapewnienia sobie spokojniejszej końcówki sezonu w siódmej kolejce, gdy na własnym terenie przegrali z Bielawa Owls. Zamiast upragnionego rewanżu za porażkę w ubiegłorocznym finale PLFA II, drużyna trenera Wayne'a Andersona, otrzymała więc bolesną i kosztowną lekcje. - Czujemy po tym meczu wielki niedosyt – dodaje Maksimowicz.

Jak będzie po starciu z Górnikami? Tutaj Lowlanders też mają, za co się rewanżować: w jedynym dotąd bezpośrednim spotkaniu tych zespołów Miners pokonali ich w Białymstoku aż 50:0. Gospodarze tamtego meczu zakończyli wtedy sezon z bilansem 0-7 i spadli z ligi. - Konsekwentna gra w ataku i jak najmniej własnych błędów – mówi Maksimowicz o recepcie białostoczan na to, aby ta sytuacja nie powtórzyła się w tym roku. Jednak ich rywale również mają apetyt na pozostanie w ekstraklasie: - W oczy zagląda nam widmo spadku do PLFA II, ale wierzę, że w decydujących starciach na własnym boisku, niesieni dopingiem Miners Nation udowodnimy, że nasze miejsce jest wśród najlepszych – odpowiada Biały. Kto, przynajmniej na jakiś czas, przegna widmo spadku?

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  29.05.2011

http://www.plfa.pl


Sowy lepsze w meczu beniaminków

W rozegranym w sobotę 28 maja meczu siódmej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) drużyna Bielawa Owls na wyjeździe pokonała Lowlanders Białystok 39:8. Dla Owls było to trzecie zwycięstwo w sezonie. Białostoczanie przegrali po raz szósty.

Mimo długiej i wyczerpującej podróży na drugi koniec Polski drużyna z Bielawy zagrała całe spotkanie na pełnych obrotach. Skromna, 6-punktowa zaliczka przed przerwą nie zapowiadała dużych zdobyczy w trzeciej i czwartej kwarcie. Po przerwie, sygnał do natarcia dał bielawianom intensywnie eksploatowany Benjamin Jones. Jego drugie i trzecie przyłożenie w spotkaniu spowodowały to, że przyjezdni wyszli na 20-punktowe prowadzenie.

W odpowiedzi gospodarze zdobyli touchdown po precyzyjnym podaniu Damiana Kołpaka. Jak się okazało później była to jedyna akcja punktowa białostoczan w sobotnim spotkaniu. Jeszcze przed zakończeniem przedostatniej kwarty Sowy odpowiedziały trzecim przyłożeniem biegowym w tej części gry. Tym razem w pole punktowe piłkę wniósł Patryk Paluszak.

Przed czwartą odsłoną gospodarze potrzebowali wykonać trzy akcje punktowe by wyjść na prowadzenie. Nadzieje Lowlanders bardzo szybko zaprzepaścił jednak skrzydłowy Owls Krzysztof Pawlaczek łapiąc celne podanie rozgrywającego Mateusza Morasza. Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem quarterback gości ponownie popisał się precyzyjnym zagraniem, dzięki czemu ostatnie przyłożenie w meczu mógł celebrować Marcin Kochanowski.

W całym spotkaniu oba zespoły konstruowały swoje serie ofensywne wykorzystując głównie akcje biegowe. Obie drużyny popełniały jednak wiele prostych błędów, co skutkowało tym, że sędziowie wielokrotnie sięgali do swoich kieszeni po żółte flagi.

- Nasz atak zagrał dzisiaj bardzo źle. Formacja obrony nie jest w stanie przebywać na murawie praktycznie bez przerwy. Niepowodzenia ofensywne odbierały nam motywację - powiedział po meczu Rafał Bierć, prezes Lowlanders Białystok. – Nie gramy obecnie na pierwszoligowym poziomie. Przed nami ostatnie szanse na to by utrzymać się w lidze. Naszym nadrzędnym celem jest pokonanie Górników. Są w naszym zasięgu – dodał Bierć.

- Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo chaotyczna. W trzeciej kwarcie nasza gra nabrała kształtów. Po zdobyciu kilku przyłożeń zaczęliśmy grać pewniej i już do końca spotkania kontrolowaliśmy jego przebieg - skomentował spotkanie Przemysław Klinger, prezes Bielawa Owls.

Wśród gospodarzy wyróżnił się Michał Maksimowicz, który grał we wszystkich formacjach. W ataku popisywał się skutecznymi akcjami biegowymi. W obronie występował zarówno w drugiej jak i trzeciej linii obrony. Dodatkowo pełnił funkcje kopacza i puntera.

W składzie Owls dobrze zagrali running backowie Benajmin Jones i Patryk Paluszak. Pierwszy z nich stwarzał olbrzymie problemy obronie białostoczan swoimi świetnymi biegami, szczególnie przez środek. W całym meczu Jones zdobył trzy przyłożenia. Dobrze wspierał go Paluszak, który swoją grę ukoronował zdobyciem jednego touchdownu.

Swój kolejny mecz ligowy Lowlanders rozegrają 12 czerwca w Katowicach. Rywalem białostoczan będzie drużyna AZS Silesia Miners. Tego samego dnia, 12 czerwca w stolicy Małopolski, Sowy zmierzą się z Dom-Bud Kraków Tigers.

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  26.05.2011

http://www.plfa.pl


Ubiegłoroczni finaliści

W sobotę, 28 maja o godzinie 12:00, na boisku przy ul. Świętokrzyskiej w Białymstoku (za Halą Włókniarza przy ul. Antoniukowskiej 60), miejscowi Lowlanders zagrają z Bielawa Owls w ramach siódmej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I.

Drużyna z Białegostoku pokazała w ostatnich dwóch kolejkach, że nie planuje po tym sezonie powrotu do PLFA II, na który skazywali ją niektórzy po pierwszych czterech nieudanych spotkaniach. Dzięki wygranej nad Kozłami Poznań i punktom zdobytym przeciwko Kraków Tigers, Lowlanders są już na trzecim miejscu od końca i mają nadzieję wspiąć się jeszcze wyżej po meczu z siódmymi w tabeli Sowami. - To doskonała okazja, żeby wykonać kolejny krok w stronę utrzymania się w pierwszej lidze – uważa Piotr Maksimowicz, asystent trenera Lowlanders.

Oba zespoły znają się już z dwóch bezpośrednich spotkań. Pierwsze z nich odbyło się trzy lata temu, w Białymstoku, gdzie górą byli gospodarze (48:10). - Przegraliśmy z nimi na wyjeździe w naszym debiutanckim sezonie, ale teraz nadszedł czas na podbicie ich ziemi – mówi Mateusz Morasz, rozgrywający Sów, które zrewanżowały się za tę porażkę, ale na własnym terenie, w finale PLFA II 2010 (27:12). - Atmosfera jest bojowa. To dla nas najważniejszy mecz sezonu, w którym chcemy odegrać się za przegraną w finale PLFA II – odnosi się do wspomnianego starcia Maksimowicz.

Jedni i drudzy zdają sobie oczywiście sprawę, że drużyny bardzo zmieniły się od tamtego czasu. Nadal wiedzą jednak jak grać przeciwko sobie. - Pokażemy Sowom twardą, fizyczną grę, z której jesteśmy znani – ostrzega asystent trenera Lowlanders. Morasz wie natomiast, że w ekipie białostoczan trzeba szczególnie uważać na kilku białoruskich futbolistów i dobrze prowadzącego ofensywę rozgrywającego Damiana Kołpaka. Sowy czeka trudna konfrontacja i długa podróż: - Na pewno okaże się męcząca, ale gdy tam dojedziemy będziemy w 100% skupieni i gotowi do walki – dodaje Morasz.

Dla drużyny z Bielawy będzie to początek wyjazdowej końcówki sezonu. W ich rozkładzie poza Białymstokiem znalazły się jeszcze Kraków i Warszawa. Po niedzielnej porażce z Seahawks, ostatnim meczu domowym w tym roku, wiadomo już było, że bilans Sów na obiekcie Bielawianki będzie w tym roku ujemny (2-3). - Musimy pokazać innym, że na wyjeździe stać nas na jeszcze lepszy futbol niż ten, który prezentowaliśmy u siebie – mówi Morasz.

Będzie to konieczne, jeśli drużyna z Dolnego Śląska chce jeszcze wrócić do górnej części tabeli, z której spadła, zatrzymując się tuż nad Lowlanders. - Moim zdaniem nasze miejsce jest gdzieś około piątej, a nie jednej z ostatnich pozycji w tabeli. To, że się na takiej znaleźliśmy oznacza tylko to, że czas wznieść się wyżej – podsumowuje rozgrywający Sów.

- Do naszego składu wraca kilku graczy, których brakowało w poprzednich meczach, więc jesteśmy dobrej myśli. Sobota w samo południe, to idealna pora na odniesienie drugiego w sezonie zwycięstwa – dodaje z kolei Maksimowicz.

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  22.05.2011

http://www.plfa.pl


Pomroczne Tygrysy

W rozegranym w sobotę 21 maja meczu szóstej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) drużyna Dom-Bud Kraków Tigers pokonała Lowlanders Białystok 32:16. Tygrysy odniosły czwarte zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach. Dla białostoczan była to piąta porażka.

Planowane na 15:00 rozpoczęcie meczu pokrzyżowała burza i nawałnica, która zawisła nad Krakowem. Zespoły wybiegły na boisko Juvenię dopiero, ponad dwie godziny później, po tym jak minęły regulaminowe 30 minuty od ostatniego pioruna. Dodatkowo murawa wymagała szybkiej konserwacji – osuszenia, szczególnie w miejscach gdzie wymalowane musiały zostać linie.

Rozgrywane w ekstremalnych warunkach spotkanie w pierwszej połowie było bardzo wyrównane. Jako pierwsi punktowali gospodarze po pierwszym, z trzech tego dnia, przyłożeniu biegowym ich rozgrywającego Filipa Mościckiego. Jeszcze przed przerwą, grający z meczu na mecz coraz lepiej białostoczanie zdobyli przyłożenie i na przerwę zespoły zeszły przy wyniku remisowym.

W trzeciej kwarcie przestał funkcjonować atak przyjezdnych a w formacji ofensywnej krakowian prym zaczął wieść running back Dawid Rechul. Białostoczanie nie mogli znaleźć recepty na jego doskonałe biegi. Trzecią część gry okrasili zdobyciem 16 punktów z rzędu. W odpowiedzi drużyna z Podlasia zdobyła tylko jeden touchdown i przed ostatnią kwartą krakowianie prowadzili ośmioma punktami.

Kropkę nad i w czwartej kwarcie postawił Mościcki niwecząc nadzieje gości na wygranie tego spotkania. Po czterech godzinach walki poprzedzonych dwoma godzinami oczekiwania Tygrysy odniosły zasłużone zwycięstwo 32:16. Po 21:00, w świetle reflektorów, zespoły opuściły murawę.

Na pochwałę zasługuje postawa obu drużyn. Mimo mocnych przesłanek niewskazujących na to, że mecz może w ogóle może się rozpocząć drużyny cierpliwie czekały do pierwszego gwizdka, a po nim zagrały z pełnym zaangażowaniem i poszanowaniem rywala.

- Był to mecz jakiego w historii mojej przygody z futbolem nie pamiętam. Spotkanie obfitowało w mnóstwo dziwnych zdarzeń: ulewa, osuszanie boiska, druga połowa przy sztucznym oświetleniu, dużo kontuzji, olbrzymia liczba przewinień. Wspomnieniami cofnęło mnie to do 2007 roku, gdy Tygrysy zaczynały istnienie futbolowe - powiedział po meczu Michał Truszkowski, prezes Dom-Bud Kraków Tigers. – Przed nami teraz bardzo ważny mecz z Jastrzębiami z Gdyni. Seahawks to jeden z naszych głównych konkurentów w walce o czwarte miejsce premiowane awansem do play-off. Czeka nas bardzo duże wyzwanie sportowe, ale i logistyczne. Nie tylko dlatego, że Kraków i Gdynię dzieli ponad 630 kilometrów – dodał Truszkowski.

- W drugiej kwarcie byliśmy na wysokiej fali, dlatego żałowaliśmy, że pierwsza połowa zakończyła się. W drugiej połowie to oni zdominowali mecz. Nasz atak się zablokował a obrona przestała funkcjonować – skomentował mecz Rafał Bierć, prezes Lowlanders Białystok. W ofensywie Tygrysów wyróżnili się Dawid Rechul, Filip Mościcki i Krzysztof Chrzanowski. Dobrze zagrali też Tomasz Wełna i Piotr Jaszczyński. Obaj wystąpili na nietypowej dla siebie pozycji – w linii ofensywnej. Dodatkowo, skutecznie zagrali w drugiej linii obrony.

Wśród pokonanych najjaśniejszymi postaciami byli running backowie Michał Maksimowicz i Vadim Sikorski. Obaj popisywali się efektowymi i finezyjnymi, nierzadko okraszanymi przeskakiwaniem rywali.

Swój kolejny mecz ligowy Tygrysy rozegrają 28 maja w Gdyni. Rywalem w meczu, którego stawką może być awans do play-off, będzie drużyna Seahawks Gdynia. Tego samego dnia Lowlanders w ważnym dla układu dolnej części tabeli meczu podejmą beniaminka – Bielawa Owls.

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  18.05.2011

http://www.plfa.pl


Białostocki resentyment

W sobotę, 21 maja o godzinie 15:00, na stadionie Juvenii Kraków przy ulicy Na Błoniach 7 w Krakowie, naprzeciw siebie staną drużyny Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego: Dom-Bud Kraków Tigers oraz Lowlanders Białystok.

Oba zespoły miały już okazje walczyć ze sobą. Spotkanie to do dziś z żalem wspominają goście nadchodzącego starcia. Białostoczanie 7 listopada 2009 roku również przyjechali do Krakowa. Stawka tamtego meczu barażowego była ogromna – miejsce w pierwszej lidze. Lowlanders bronili w się przed spadkiem zaś Tigers chcieli się dostać do futbolowej elity. Górą byli gospodarze, którzy wygrywając 30:14 odesłali białostoczan na rok do drugiej ligi. W sobotę Lowlanders będą mieli okazję na rewanż. – Wszyscy są już gotowi i zmobilizowani. To dla nas prestiżowy występ, w którym chcielibyśmy odpłacić krakowianom za rok spędzony w niższej klasie rozgrywkowej – zapowiedział Damian Kołpak, rozgrywający Lowlanders. Wtóruje mu Michał Maksimowicz, wiceprezes klubu: - Z Tigers mamy do wyrównania pewne rachunki, które uregulujemy, mam nadzieję, już w nadchodzącą sobotę a kluczem do tych drzwi będzie konsekwentna i twarda gra.

Niewątpliwie starcie tych dwóch ekip to nie tylko próba wyrównania rachunków z przeszłości, ale przede wszystkim konfrontacja przyszłości, czyli dwóch młodych i bardzo utalentowanych rozgrywających. Pierwszy z nich to właśnie Kołpak, który niejednokrotnie pokazał, że mimo nieudanych występów swojej drużyny potrafił skutecznie prowadzić atak zarówno podaniami jak i własnymi biegami z piłką. - Damian Kołpak to bardzo twardy, zdeterminowany i precyzyjny quarterback, którego szanuję. Ale niezależnie od tego wierzę, że nasza defensywa wywrze na nim tak dużą presję, że nie będzie mógł, ani biegać, ani rzucać – ostrzegł Filip Mościcki, rozgrywający Tigers. Swojemu rywalowi w rewanżu nie szczędzi pochwał także Kołpak: - Filip odwala kawał świetnej roboty. Pamiętam go z czasów, kiedy rywalizowaliśmy o miejsce w reprezentacji Polski do 19 lat. Mam nadzieje, że jeszcze sezon, dwa i będziemy mogli rywalizować na jeszcze wyższym poziome. Myślę, że obaj rozwijamy się niezwykle szybko, co zaczyna być widoczne na boiskach i często jesteśmy w stanie zdobyć jardy nawet w trudnych sytuacjach;).

Przed sobotnim pojedynkiem lepsze notowania ma ekipa Mościckiego, która zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli. Lowlanders zaś przedostatnie, ale niedawna sensacyjna wygrana nad Kozłami Poznań podniosła morale zespołu oraz sprawiła, że białostocka ofensywa wreszcie się przełamała. - Postaramy pojawić w Krakowie w jak największym składzie. Po meczu z Kozłami wszyscy są cali i zdrowi a co najważniejsze spragnieni kolejnego zwycięstwa. Wystąpi z nami również sześciu doświadczonych zawodników z Białorusi – zapowiedział Maksimowicz. Tygrysy wydają się jednak pewne swego i entuzjastyczne uwagi rywali oraz ich niedawny zwycięski mecz nie robią na krakowianach wrażenia: - Obejrzeliśmy nagranie ze spotkania Lowlanders – Kozły. Białostoczanie świetnie wykorzystali błędy poznanian i to dało im zwycięstwo. My na to nie pozwolimy, bo nie zamierzamy popełniać błędów. Przez ostatnie dwa tygodnie pracowaliśmy głównie nad podstawami. Defensywa zaś skupiła się na kryciu i powalaniu. Natomiast skrzydłowi i ja ćwiczyliśmy ścieżki i podania. Będziemy gotowi! – stwierdził Mościcki.

Lowlanders także pilnie szykowali się do tego starcia. Przede wszystkim musieli znaleźć odpowiedź na dwóch zawodników: Mościckiego i Dawida Rechula. Ten ostatni to niesamowicie mocny i skuteczny running back, który w tym roku notuje średnio 116 jardów i prawie 9 punktów na mecz. Jest liderem pod względem jardów zdobytych akcjami biegowymi (około 95 w każdym spotkaniu), ale również znakomicie wykonuje punty (pierwsze miejsce w tegorocznych statystykach ze średnią długością odkopnięcia – prawie 43 jardy). Na te rewelacje Lowlanders wydają się być przygotowani: - Przed każdym meczem trener poświęcał dużo czasu na rozpracowanie taktyki przeciwnika. Tak było również tym razem. Treningi były przeprowadzane pod kątem Tigers. Mam nadzieję, że w tym meczu obrona stanie na wysokości zadania i zneutralizuje poczynania tych dwóch wyróżniających się zawodników. Na pewno nie będzie to łatwe, ale z pewnością wykonalne – odparł Maksimowicz.

- Tygrysy w tym sezonie pokazują bardzo zróżnicowaną grę w ataku, co bardzo mnie cieszy, ponieważ zapowiada się ciekawa konfrontacja. Ta drużyna jest dowodem, że nawet bez Amerykanów można walczyć o punkty i zwycięstwa! To będzie ciężki mecz, ale jak zawsze będziemy walczyć! – zapowiedział Kołpak. Nie mniejsze chęci są po stronie krakowian: - Przed walką z Lowlanders panuje dobry nastrój, jednak nie brakuje koncentracji. Zamierzamy przystąpić do tego spotkania równie zdeterminowani jak do poprzednich. Nieważne, z kim gramy, nie zamierzamy przegrać – ripostował Mościcki.

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  09.05.2011

http://www.plfa.pl


Pierwszy raz

W rozegranym w niedzielę 8 maja meczu piątej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) beniaminek Lowlanders Białystok pokonał Kozły Poznań 18:12. Dla białostoczan była to nie tylko pierwsza wygrana w tym sezonie, ale także pierwszy triumf, w drugim sezonie w rozgrywkach pierwszoligowych. Poznanianie odnieśli drugą porażkę z rzędu i po pięciu kolejkach mają, podobnie jak Lowlanders, jedno zwycięstwo.

Niedzielne, ciepłe popołudnie dobrze rozpoczęło się dla gości, którzy po akcji biegowej rozgrywającego Bartłomieja Kimnesa wyszli na prowadzenie. Odpowiedź białostoczan nastąpiła jednak szybko. Przyłożenie zdobył skrzydłowy, Białorusin Eugeny Malinovski. Zagranie to było pierwszą akcją punktową Lowlanders w tegorocznych rozgrywkach. Ten fakt dodatkowo rozochocił gospodarzy. Gdy swoją serię ofensywną prowadzili poznanianie piłkę na dwudziestym jardzie od swojego pola punktowego przechwycił Łukasz Wojtkowski i popisał się piękną, 80-jardową akcją powrotną, po przechwycie, na przyłożenie.

Jeszcze przed przerwą do remisu doprowadził dobrze dysponowany tego dnia biegowo Marcin Kozłowski. Po bardzo wyrównanej pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 12:12.

Na kolejne, jak się później okazało ostatnie, przyłożenie tego meczu widzowie musieli poczekać do końcówki ostatniej odsłony meczu. Zwycięski touchdown wywalczył Damian Kołpak po wciśnięciu się w pole punktowe rywali. W ten sposób ukoronował ładną, 78-jardową serii ofensywną swojej formacji ataku. Mimo iż do zakończenia meczu pozostawało dwie i pół minuty Kozły nie były w stanie ponownie sforsować obrony białostoczan i mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem gospodarzy.

Sztuka wygrania meczu pierwszoligowego udała się Lowlanders za dwunastym razem. W Swoim pierwszym sezonie pierwszoligowym, w 2009 roku, białostoczanie przegrali wszystkie 7 meczów i spadli do PLFA II. Tegoroczne rozgrywki drużyna z Podlasia rozpoczęła czterema porażkami.

- Czujemy się fantastycznie. Po meczu, w naszych szeregach zapanowała euforia. Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Nasza obrona zagrała dziś świetnie, nie tylko w końcówce. Tuż przed ostatnim gwizdkiem zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Kozły mogą zremisować, a nawet wygrać. Defensywa stanęła jednak na wysokości zadania – powiedział rozradowany Damian Kołpak, rozgrywający Lowlanders Białystok. – Dzisiaj było wyraźnie widać, że nasza gra staje się coraz lepsza. Właściwie wszystkie formacje pokazały się dzisiaj z bardzo dobrej strony. Teraz czekamy na mecz z Tigers, który rozegramy za dwa tygodnie na wyjeździe. Tygrysy są w naszym zasięgu – dodał Kołpak.

W składzie białostoczan ponownie wyróżnił się rozgrywający Damian Kołpak, który nie tylko celnie podawał, ale popisywał się też kreatywnymi akcjami biegowymi. Jego wpływu na końcowy wynik nie umniejsza to, że aż trzykrotnie podawała w ręce rywali. Bardzo dobrze zagrali też skrzydłowi Eugeny Malinovski i Maciej Maksimowicz. Drugi z nich grał także w obronie na pozycji cornerbacka. W obronie brylował Rafał Bierć, który dwukrotnie przechwycił piłkę po podaniach rozgrywającego rywali.

Wśród pokonanych wyróżniającą się postacią był Marcin Kozłowski, którego biegi przez środek sprawiały dużo problemów białostoczanom. Dobrze zagrała też linia defensywna, która wielokrotnie powalała quarterbacka gospodarzy przed linią wznowienia akcji. W obronie przeciw podaniom skuteczni byli Bartosz Hendrys, Hubert Ogrodowczyk i Bartosz Trawiński. Każdy z nich wykonał po jednym przechwycie.

Następny mecz ligowy Lowlanders rozegrają 21 maja, gdy na wyjeździe zmierzą się z Dom-Bud Kraków Tigers. Tego samego dnia Kozły podejmą w Poznaniu Zagłębie Steelers Interpromex.

       18 : 12          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  04.05.2011

http://www.plfa.pl


Druga odyseja koźla

W niedzielę, 8 maja o godzinie 12:00, na boisku przy ul. Świętokrzyskiej w Białymstoku (boisko za Halą Włókniarza przy ul. Antoniukowskiej 60) Lowlanders Białystok podejmą Kozły Poznań w meczu piątej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego (PLFA I).

Dla obu zespołów mecz będzie miał duże znaczenie. Po czterech porażkach w otwierających sezon meczach białostoczanie zajmują ostatnie miejsce w tabeli. – Na początku sezonu graliśmy z trzema głównymi faworytami do tytułu mistrzowskiego: Devils Wrocław, Warsaw Eagles i The Crew Wrocław. Wszystkie te drużyny były poza naszym zasięgiem. Teraz przed nami cztery mecze z rywalami, z którymi możemy powalczyć jak równy z równym – zapowiada Rafał Bierć, prezes Lowlanders Białystok.

Sytuacja poznanian jest niewiele lepsza. Jedyne zwycięstwo w dotychczasowych meczach Kozłów odniosły 17 maja, gdy na wyjeździe, w dramatycznych okolicznościach pokonały bielawskie Sowy. Drugie zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki – w rozegranym 1 maja spotkaniu czwartej kolejki drużyna z Wielkopolski musiała uznać dwupunktową wyższość Dom-Bud Kraków Tigers.

– W stolicy Małopolski zagraliśmy osłabieni, ale to nas nie usprawiedliwia. Nie wiem czy to kwestia długiej, 450-kilometrowej podróży, ale w tym spotkaniu zagraliśmy sennie i wolno. Zwykle dominujemy fizycznie rywali, ale w Krakowie tego zabrakło i w tym upatruję jedną z przyczyn porażki – mówi Karol Siliwoniuk, menadżer Kozłów Poznań.

Jeśli to długa podróż spowodowała słabszy występ poznanian to, jeśli marzą oni o zwycięstwie, powinni, jeszcze przed wyjazdem do Białegostoku, znaleźć remedium na wyjazdową niemoc. Tym razem Kozły mają do pokonania jeszcze większy dystans. Poznań i Białystok dzieli 510 kilometrów. – Podobnie jak miało to miejsce w przypadku spotkania z Kraków Tigers, przed meczem z białostoczanami będziemy nocować w mieście, w którym zagramy. Tym razem koncentracji nie zabraknie - komentuje logistyczne plany poznanian Siliwoniuk. - Grając na wyjeździe nigdy nie można być pewnym siebie, jeśli nastawimy się na łatwą przeprawę polegniemy. Nie należy się sugerować ich kiepskimi wynikami na początku sezonu. Przecież nie przypadkiem awansowali do PLFA I – dodaje Siliwoniuk.

Złym prognostykiem dla Lowlanders jest to, że białostoczanie, jako jedyna drużyna pierwszoligowa, nie zdobyli jeszcze w tym sezonie punktów, a stracili ich łącznie 194. Gospodarze niedzielnego meczu nie tracą jednak nadziei – Nasz atak zaczyna w końcu zdobywać jardy i pierwsze próby. W meczach ze Steelers i Devils ofensywa nie potrafiła nic wskórać, ale z meczu na meczu jest coraz lepiej – komentuje Bierć. Słowa prezesa białostoczan potwierdzają statystyki. W trzech pierwszych meczach sezonu jego drużyn zdobyła 24 pierwsze próby, z czego blisko połowę – 11 - w trzecim meczu, z Warsaw Eagles.

Problemy w ataku mają też goście, którzy, mimo iż w czterech meczach uzbierali solidne 64 punkty, mają coraz większe kłopoty z ich zdobywaniem. – Staliśmy się zbyt czytelni i jednostronni w ataku. Nasi rywale wiedzą, że głównie biegamy, dlatego zmieniamy system gry. Ćwiczymy nowe formacje, urozmaicamy i rozbudowujemy nasz zestaw zagrywek – zapowiada Siliwoniuk.

Kozły i Lowlanders już raz zmierzyli się w starciu pierwszoligowym. Prawie dokładnie dwa lata temu – 2 maja 2009 roku – poznanianie na własnym boisku pokonali białostoczan 22:6.

- Graliśmy z nimi tylko raz, więc trudno powiedzieć, że znamy rywala. Zresztą Kozły to teraz inna, mocniejsza drużyna. Poznanianie pokazali już w tym sezonie, że potrafią faworytom napędzić stracha. Naturalnie, rzetelnie odrabiamy przedmeczowa lekcję oglądając i analizując nagrania wideo. Jest duża szansa, że już na ten mecz powróci kilku zawodników, którzy nie mogli zagrać w poprzednich spotkaniach. Te wzmocnienia powinny nam dodać wiary. Stoczymy zażarty bój by pierwszy raz triumfować w tym sezonie – zapowiada Bierć.

- Jesteśmy dobrej myśli. Do składu powinien wrócić Michał Studziński. Złą informacją jest to, że zabraknie naszego drugiego rozgrywającego Patryka Barczaka. Nie zmienia to oczywiście celu - jedziemy do Białegostoku po zwycięstwo – odpowiada wirtualnie Siliwoniuk.

Gdy niedzielni rywale mierzyli się po raz pierwszy Lowlanders debiutowali w futbolowej ekstraklasie. Teraz, jako ponowny beniaminek są znów na dnie ligowej tabeli. Kozły są o raptem trzy szczebelki wyżej. O tym dla której drużyny spotkanie będzie trampoliną w ligowej drabince dowiemy się już w niedzielę.

       0 : 0          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  01.05.2011

http://www.plfa.pl


Długa podróż i nokaut

W rozegranym w sobotę 30 kwietnia meczu czwartej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) drużyna The Crew Wrocław pokonała na wyjeździe Lowlanders Białystok 74:0. Dla gości było to czwarte zwycięstwo w sezonie, a dla gospodarzy czwarta porażka.

Już pierwsza kwarta meczu pokazała, że mimo blisko 550-kilometrowej podróży z Wrocławia The Crew są niezmiennie w wysokiej formie. Po dwa przyłożenia po biegach i podaniach, a dodatkowo jedno w formacji specjalnej, w wykonaniu drużyny ze stolicy województwa dolnośląskiego pozbawiły białostoczan złudzeń.

Mimo pogodnej soboty w Białymstoku, przez cały mecz, na boisku grzmiało. Liczne spięcia między zawodnikami obu drużyn wprowadzały nerwową atmosferę, jednak jedynie w szeregach gospodarzy.

Po bardzo skutecznej pierwszej odsłonie wrocławianie wcale nie zamierzali zwalniać. Kolejne trzy przyłożenia w drugiej kwarcie praktycznie przesądziły o losach meczu.

Po fatalnej pierwszej połowie, w drugiej Lowlanders zagrali lepiej, jednak nie byli w stanie zdobyć punktów i mecz zakończył się 74-punktowym zwycięstwem The Crew.

- Zabrakło dzisiaj motywacji. Weszliśmy na boisko z przekonaniem, że przegramy. Tego nie wolno robić. W przerwie meczu mocną reprymendę udzielił nam trener i w drugie połowie nasza gra była lepsza – skomentował postawę swojej drużyny Rafał Bierć, prezes Lowlanders Białystok. - Przed nami starcie z Kozłami Poznań, jedną z drużyn pierwszoligowych, które są w naszym zasięgu – dodał Bierć.

- Naszym głównym celem była naturalnie wygrana, ale nie ukrywam, że też przećwiczyliśmy dzisiaj zagrywki pod kątem przyszłotygodniowego starcia z Seahawks Gdynia. Po starciach ze słabszymi drużynami, przed mecze z trudnymi rywalami – podsumował spotkanie Jakub Głogowski, prezes The Crew Wrocław. – Testowaliśmy dzisiaj pięciu nowych zawodników. Jeden z nich – Paweł Przybyłowicz - zdobył nawet przyłożenie po wykopie rywali. Dzisiaj zadebiutował też nasz pierwszy wychowanek – Patryk Matkowski - który swoją futbolową przygodę rozpoczął występując we wrocławskiej lidze szkolnej – Superflagbol – dodał zadowolony z gry debiutantów Głogowski.

W składzie The Crew wyróżnił się running back Jakub Płaczek, który wielokrotnie popisywał się skutecznymi biegami. Bardzo dobrze zagrał też rozgrywający Justin Walz, którego precyzyjne podania trafiały w ręce skrzydłowych. Sześć z nich koledzy Walza zamieniali na przyłożenia. W obronie prym wiódł grający w drugiej linii obrony Maciej Próchnicki, który regularnie zatrzymywał akcje biegowe rywali. Skutecznie zagrała linia defensywna The Crew, którą dowodził Aki Jones, dla którego, z powodu wcześniejszych kontuzji, był to pierwszy mecz w tym sezonie.

Wśród pokonanych wyróżnił się zawodnik ofensywy Michał Maksimowicz, który był sprawcą większości zdobyczy jardowych białostoczan. Solidną grą i niezłomnością popisał się rozgrywający Damian Kołpak, który mimo kilku potężnych knockdownów potrafił kierować swoją drużyną.

O swoje pierwsze zwycięstwo w PLFA I Lowlanders powalczą 8 maja, gdy podejmą Kozły Poznań. Dzień wcześniej, we Wrocławiu, The Crew będą gościć Seahawks Gdynia w szlagierze piątej kolejki futbolowej ekstraklasy.

       0 : 74          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  18.04.2011

http://www.plfa.pl


Pierwszy z ostatnim

W sobotę, 30 kwietnia o godzinie 12:00, na boisku z naturalną murawą za Halą Włókniarza przy ul. Antoniukowskiej 60 w Białymstoku, w czwartej kolejce Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego zmierzą się drużyny: Lowlanders Białystok oraz The Crew Wrocław.

Goście sobotniego spotkania jak na razie są niepokonani. Co więcej – znajdują się na szczycie tabeli z najlepszym bilansem małych punktów. W trzech dotychczasowych spotkaniach wysoko pokonywali swoich przeciwników: Dom-Bud Kraków Tigers 54:8, Bielawa Owls 35:0, Miners 60:0. Nic dziwnego, że nastroje w Załodze są znakomite: - Morale jest wysokie zaś humory doskonałe po niedawnym wysokim zwycięstwie nad Górnikami. Wysokie wygrane to dla nas najlepsza motywacja do dalszej pracy - przyznał Igor Kowal, running back wrocławskiego zespołu. Wtóruje mu Paweł Świątek, kolega z obrony: - Cieszymy się, że po trzeciej kolejce zajmujemy pozycję lidera aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że najciekawsze spotkania sezonu zasadniczego jeszcze przed nami. Nie dajemy się ponieść emocjom i z takim samym zaangażowaniem podchodzimy do każdego kolejnego meczu.

Lowlanders również dają z siebie wszystko, ale efekty mają jak na razie skromne. Białostoczanie powrócili do ekstraklasy po sezonie spędzonym w drugiej lidze i nie mogą się odnaleźć. Przegrali jak na razie wszystkie trzy spotkania: z Devils Wrocław 0:60, z Zagłębie Steelers Interpromex 0:7 oraz z Warsaw Eagles 0:53. Jak widać wspólnym mianownikiem jest zero po stronie zdobytych punktów przez Lowlanders. To podstawowa bolączka białostoczan w tym sezonie: – W niedawnym starciu z Orłami już było nieco lepiej. Szliśmy do przodu inkasując kolejne jardy, ale zabrakło wykończenia serii zagrań – podsumował Damian Kołpak, quarterback Lowlanders.

To wszystko nie rokuje za dobrze gospodarzom sobotniego spotkania, ale Igor Kowal ostrzega przed rywalami: - Uważam, że stać ich na znacznie więcej. Udowodnili to nie dalej niż dwa lata temu będąc pierwszą drużyną, która zdobyła punkty przeciwko The Crew w tamtym sezonie. Nie można ich lekceważyć, bo gdy ustąpi się im trochę więcej pola walki to łapią wiatr w żagle i mogą sporo zawojować. Jednak zawodnicy z Wrocławia ani myślą odpuszczać i pozwalać przeciwnikom na wejście w rytm. Zdaje sobie z tego sprawę Kołpak: - The Crew to bardzo mocna drużyna i będziemy mieli z nią wiele kłopotów. Liczę się z tym, że będą starali się jak najczęściej i jak najmocniej mnie powalać. Zapowiada się twarde starcie, ale wytrzymamy to!

Wrocławianie wiedzą, że motorem i sercem białostockiej drużyny jest właśnie jej rozgrywający. - Trener Jacek Wallusch po przeanalizowaniu poprzednich meczów Lowlanders przygotował odpowiednią taktykę na nadchodzący mecz. W obronie nie pozwolimy na zbyt wiele akcji biegowych ofensywie i samemu Kołpakowi. Natomiast nasi defensive backs skutecznie odetną jego podania do skrzydłowych. W ataku zaś musimy zagrać konsekwentnie i każde posiadanie piłki zamieniać na przyłożenie – zapowiedział Kowal. Podobnego zdania jest Świątek: - Jesteśmy przygotowani do gry pod względem teoretycznym. Oglądaliśmy ich mecze i myślę, że nie będą nas w stanie niczym zaskoczyć. Mamy zamiar wygrać bez nadmiernego eksploatowania i narażania na kontuzje najlepszych zawodników.

Lowlanders z pewnością chcieliby wyjść na boisko w Białymstoku i z dumą zaprezentować się przed swoją widownią. Żeby tak się stało muszą poprawić kilka rzeczy:
- Jak łatwo się domyślić to, co trzeba zmienić to zdobywanie punktów. To jest najważniejsze! Poza tym szlifowanie zagrań biegowych i łapanie piłek przez skrzydłowych. Oraz zatrzymywanie i czytanie gry w obronie. Te czynniki ćwiczyliśmy od ostatniego meczu i w starciu z The Crew przyniesie to efekty – zapowiedział Kołpak.

Zobaczymy czy znajdujący się na ostatnim miejscu w tabeli Lowlanders zaskoczą swoich rywali odmienioną ofensywą i poprawioną obroną. Lider z pewnością będzie starał się umocnić swoją przewagę w notowaniach ligowych. Zatem pojawiają się bardzo rozbieżne cele, co zapowiada interesujący mecz. Impreza biletowana - wstęp 5 zł.

       0 : 0          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  18.04.2011

http://www.plfa.pl


Orły w górę

W rozegranym w sobotę 16 kwietnia meczu trzeciej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) Warsaw Eagles pokonali Lowlanders Białystok 53:0. Dla gospodarzy było to trzecie w sezonie zwycięstwo. Goście po raz trzeci w tegorocznych rozgrywkach musieli przełknąć gorycz porażki.

Już pierwsza kwarta sobotniego meczu zapowiadała ciężką przeprawę dla beniaminka z Białegostoku. Trzykrotnie gości użądlił rozgrywający Orłów Jeremy Dixon popisując się efektownymi biegami na przyłożenie. Jego drugi, 63-jardowy touchdown był ozdobą meczu.

Na początku meczu gra biegowa Lowlanders przynosiła pierwsze próby, jednak warszawianie zwarli szyki i aż do czwartej kwarty zniwelowali poczynania ofensywne rywali. Skuteczna gra biegowa zachęciła gospodarzy do częstego korzystania z tego typu zagrywek. Owocem przyjęcia takiej taktyki przyłożenia Piotra Osuchowskiego i Tyrone’a Landruma, które zapewniły Orłom 35-punktowe prowadzenie do przerwy.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Niesieni gromkim dopingiem gospodarze zdobyli kolejne trzy przyłożenia. Ostatnie dwa z nich były autorstwa Jeremy’ego Dixona, który został przesunięty na pozycję skrzydłowego. Precyzyjnymi podaniami dwukrotnie obsłużył go Roman Iwański. Swoje drugie przyłożenie w meczu zdobył też Piotr Osuchowski. Orły zasłużenie pokonały rywali z województwa Podlaskiego.

- Jestem zadowolony ze zwycięstwa, ale dodatkowo cieszy mnie, że odnieśliśmy kolejny sukces organizacyjny. Dzisiaj było mniej kibiców niż na meczu inauguracyjnym, ale utrzymujemy wysoką średnią. Odzew kibiców jest bardzo pozytywny, więc jestem przekonany, że 22 maja, gdy zagramy z AZS Silesia Miners na meczu świetnie bawić się będzie więcej widzów niż dzisiaj - powiedział Jacek Śledziński menadżer Warsaw Eagles.

- Widać postęp w naszej grze, szczególnie w formacji ataku, która w pierwszych meczach tego sezonu zagrała bardzo słabo. Nasza gra jest coraz lepiej zorganizowana i optymistycznie patrzymy na dalszą część sezonu - podsumował spotkanie Rafał Bierć, prezes Lowlanders Białystok. - Wielka pochwała należy się trenerowi Wayne’owi Andersonowi, z którym po meczu z Steelers mieliśmy utarczkę. Mimo tego nasz szkoleniowiec doprowadził wszystko do porządku i gra naszej drużyny zaczyna nabierać pierwszoligowych kształtów – dodał Bierć.

Wśród gospodarzy, prócz zdobywcy pięciu przyłożeń – trzech podaniowych i dwóch po podaniach Romana Iwańskiego – Jeremy’ego Dixona wyróżnili się zmiennik na pozycji rozgrywającego Roman Iwański oraz tight end Grzegorz Janiak. W obronie prym wiedli defensywny liniowy Krzysztof Dreger oraz nowy nabytek Orłów, potężnie uderzający linebacker Logan Michael Smyth.

W szeregach pokonanych wyróżnił się rozgrywający Damian Kołpak, który mimo olbrzymiej presji ze strony defensorów Eagles wielokrotnie skutecznie podawał do swoich kolegów, a także zdobywał jardy biegami. Występ Kołpaka byłby jeszcze lepszy gdyby skrzydłowi Lowlanders częściej łapali jego precyzyjne podania. Dobry mecz rozegrał też skrzydłowy Eryk Wnuszyński. Obroną Lowlanders solidnie dowodził Białorusin Sergei Trofimov.

Spotkanie uświetniły, między innymi, występy 36-osobowej Orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej Nadarzyn.

Swój kolejny mecz ligowy Warsaw Eagles rozegrają 1 maja w Gdyni. Rywalem Orłów będą tamtejsze Jastrzębie. Dzień wcześniej Lowlanders w Białymstoku podejmą niepokonaną w tym sezonie drużynę The Crew.

       53 : 0          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  14.04.2011

http://www.plfa.pl


Zdobyć Warszawę

W sobotę, 16 kwietnia o godzinie 16:00, na stadionie BOPN przy ulicy Obrońców Tobruku 11 w Warszawie, w trzeciej kolejce Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego zmierzą się drużyny: Warsaw Eagles oraz Lowlanders Białystok.


Niewątpliwie faworytami starcia będą Orły. Nie tylko ze względu na dłuższą i bogatszą historię, ale również dlatego, że w tym roku prezentują się o niebo lepiej niż Lowlanders. Stołeczna ekipa jak do tej pory rozegrała dwa spotkania, oba wysoko wygrywając (z Kozłami Poznań 42:7, zaś z Dom-Bud Kraków Tigers 55:28). W skład bardzo dobrze wkomponowali się zawodnicy ataku – rozgrywający Jeremy Dixon oraz Ty Landrum. Ten duet szybko pokazał, na co go stać zdobywając wiele jardów i rozbijając defensywę rywali. Prym wiódł zwłaszcza Landrum, który przeciwko Tigers zanotował na swoim koncie aż sześć przyłożeń! – Dla mnie najważniejsza jest koncentracja. Tak właśnie szykuję się do każdego starcia – skupiam się na grze, którą kocham. Jeśli uda się pobić niedawny rekord to wspaniale, ale najważniejsza jest drużyna i wynik meczu – skwitował Landrum.

Z tak trudnym rywalem będą musieli zmierzyć się białostoczanie. Lowlanders spisują się w tym roku nienajlepiej. Dwie porażki w dwóch rozegranych spotkaniach, opóźnienie w przygotowaniach do sezonu i prawdziwy kryzys w ofensywie – jak dotąd nie zdobyli ani jednego punktu! Reorganizacja w składzie to główna przyczyna tych problemów. Nowy trener – Wayne Anderson Jr. robi, co może, ale poukładanie tej machiny zajmie mu pewnie jeszcze sporo czasu. - W czasie meczu ze Steelers można było zauważyć, że nasz zespół w sporej części stanowią nowi zawodnicy. Mieliśmy przez to problemy z prawidłowym ustawieniem, a nawet liczbą graczy na murawie. Mamy sporo do poprawienia a czasu tak niewiele – podsumował sytuację Łukasz Lewandowski, center Lowlanders. Zważywszy, że ze składu z powodu kontuzji wypadł filar obrony – Tomasz Żukowski oraz nowy skrzydłowy Tomasz Zubrycki to sprawa dla gości sobotniego spotkania nie wygląda za dobrze.

Po stronie Orłów również zabraknie kilku zawodników. Najdotkliwszą chyba stratą jest kontuzja Matta Wichlinskiego, amerykańskiego running backa, z którym Orły wiązały duże nadzieje w ataku. W obronie zaś nie wystąpi zdolny linebacker Michał Kisiel. Jednak w tym roku Eagles dysponują imponującą ławką rezerwowych, więc będą miały gdzie szukać uzupełnień. Mimo przewagi liczebnej oraz statystycznej warszawianie podchodzą do rywala z szacunkiem: - Dość dobrze znam Lowlanders z dwóch meczów, które rozegrałem przeciw nim w zeszłym sezonie. To solidna drużyna ze wsparciem kilku dobrych graczy z Białorusi. W tym roku powrócił do nich rozgrywający Damian Kołpak, który z pewnością będzie chciał poprowadzić zespół do wielu akcji punktowych - podsumował Łojewski, który w 2010 roku występował w drugoligowej ekipie Warsaw Spartans, a obecnie gra w Eagles.

W Białymstoku zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i wiedzą, z kim przyjdzie im się zmierzyć. - Zespół z Warszawy to od zawsze dobra marka. Mocna drużyna, fachowy sztab trenerski, czołowi zawodnicy z Polski oraz amerykański zaciąg sprawiają, że to będzie ciężki mecz. Ale jak widać z poprzednich spotkań można im wbić punkty. Liczymy na to, że podobnie jak Tigers, znajdziemy sposób na obronę Orłów. Musimy zatrzymać Eagles na ich połowie i w końcu pokazać siłę drużyny ze wschodu. Udowodnimy, że nie przypadkowo wróciliśmy do I ligi! – zapowiedział Lewandowski.

Podczas poprzedniego spotkania w Warszawie zanotowano najwyższą do tej pory frekwencję na meczu futbolu amerykańskiego w stolicy – dwa tysiące osób obejrzało spotkanie przeciwko Kozłom Poznań. - Bardzo byśmy chcieli utrzymać albo pobić ten wynik. Robimy wszystko, co w naszej mocy by jak najlepiej wypromować nadchodzący mecz – zapewnił Łojewski.

Przyciągnięciu wielu widzów mają pomóc zaplanowane na sobotę atrakcje: konkursy związane z nadchodzącymi świętami Wielkanocy, strefa zabawy z torem przeszkód i maszyną do rzucania, możliwość przymierzenia stroju futbolisty, strzelnica paintballowa, 36-osobowa orkiestra dęta, stoiska cateringowe, występy cheerleaderek Warsaw Eagles Dream Girls, spotkanie z maskotką drużyny, efektowne prezentacje zespołów, liczne konkursy z nagrodami (koszulki Eagles i oficjalna piłka PLFA), stanowisko fundacji Herosi przeznaczone dla najmłodszych (malowanie twarzy, kolorowanki, itp.). Rodzice mogą zostawić swoje pociechy pod opieką odpowiedzialnych przedstawicieli fundacji. W sklepiku Warsaw Eagles zaś będzie można zakupić drużynowe gadżety oraz oficjalne piłki ligowe PLFA.

        :          

 
Autor: PZFA
 
 
PLFA I
  11.04.2011

http://www.plfa.pl


Nieznaczny triumf Steelers

W rozegranym w sobotę, 9 kwietnia, meczu drugiej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) Zagłębie Steelers Interpromex pokonało gospodarzy – Białystok Lowlanders 7:0.

W niezmiernie trudnych warunkach przyszło walczyć o punkty zawodnikom obu drużyn. Ledwo kilka stopni powyżej zera przy przejmującym i silnym wietrze sprawiło, że zespoły musiały ograniczyć się do stosowania w większości akcji biegowych. – Znani jesteśmy z widowiskowej gry podaniowej. Próbowaliśmy tego dzisiaj, ale to było niemożliwe. W jednym zagraniu nasz quarterback, Michał Krzelowski, rzucił piłkę do przodu, ale ta dosłownie zatrzymała się w powietrzu i spadła na ziemię. Wiatr był dzisiaj naszym największym rywalem – stwierdził Szymon Widera, manager Steelers.

Odbiło się to również na wyborze strategii. Niemożliwym stało się kopanie na bramkę z dalszych odległości. Kłopoty pojawiały się także przy puntach, które trzeba było wykonywać płasko. – Zarówno Lowlanders jak i nasza drużyna byliśmy często zmuszeni do grania normalnych akcji w czwartych próbach. Przeważnie wtedy piłkę albo odkopuje się rywalom, albo próbuje się zyskać trzy punkty za strzał na bramkę, ale dziś to graniczyłoby z cudem – wytłumaczył Widera.

Mimo tych przeciwności to właśnie jego ekipa zdołała jako pierwsza wyjść na prowadzenie. Steelers dokonali tego już w pierwszej kwarcie. Jak się okazało – były to jedyne punkty w meczu. - Byliśmy blisko pola punktowego Lowlanders. Linia ofensywna zrobiła mi przejście. Chłopaki postawili mocne bloki a ja z impetem tam wbiegłem. To wystarczyło, żeby zdobyć przyłożenie. Przed dzisiejszym spotkaniem mocno pracowaliśmy nad akcjami biegowymi oraz nad postawą linii ofensywnej. Jak widać poprawiliśmy te elementy, dzięki czemu udało się wygrać – wyjaśnił Radosław Rintz, zdobywca jedynego przyłożenia w meczu. Wynik o jedno oczko podwyższył kopnięciem Dominik Sikora.

Po tym zagraniu formacje defensywne zwarły szeregi i nie straciły już żadnych punktów. Z powodu wiatru rozgrywający obu zespołów często rezygnowali z rzutów. Podania Michała Krzelowskiego padały łupem Lowlanders aż trzykrotnie. Z kolei Damian Kołpak, quarterback białostoczan, rzadziej próbował dogrywać górą, ale i on raz sprezentował piłkę rywalom. Częściej natomiast decydował się biec z futbolówką do przodu i kilkakrotnie zdobywał dzięki temu jardy dla swojego zespołu. Taka postawa quarterbacków, jak najbardziej uzasadniona, sprzyjała formacjom defensywnym, które mogły szczelniej kryć miejsce wznowienia akcji bez obaw o dalekie podania na tyły.

W miarę upływu czasu Steelers koncentrowali się na utrzymaniu prowadzenia i obronie wyniku. W ataku zaś starali się przeciwnikom ukraść jak najwięcej minut. Mimo tego byli zespołem dominującym. Obrona Zagłębiaków, która zasługuje na wyróżnienie, skutecznie blokowała wszelkie próby rywali na odrobienie strat. - Nie mogliśmy się przebić przez Steelers. Nie było pomysłu na atak. Ofensywa nie popisała się kreatywnością a jej zagrania nie były skuteczne. Nie umiem wyjaśnić drużynowej niemocy w zdobywaniu punktów - przyznał Rafał Bierć, prezes Białystok Lowlanders.

Goście sobotniego spotkania mogą cieszyć się z pierwszego triumfu w tym sezonie. – To było wymęczone zwycięstwo. Bazujemy głównie na grze podaniowej, więc gdyby dzisiaj nie było takiego wiatru wydaję mi się, że wygralibyśmy znacznie wyżej – podsumował Widera. Prezes Lowlanders po meczu żałował niewykorzystanej okazji do zanotowania zwycięstwa: - To smutne, że przegraliśmy ten mecz. Przeciwnik nie był aż tak wymagający. Bardzo szybko straciliśmy punkty, które jak się potem okazało zaważyły na końcowym wyniku. Później defensywa ładnie broniła, ale w ataku zupełnie nam nie szło.

Swój kolejny mecz ligowy Lowlanders stoczą 16 kwietnia w Warszawie przeciwko Warsaw Eagles natomiast Steelers 17 kwietnia podejmą w Będzinie Dom-Bud Kraków Tigers.

       0 : 7          



Fotorelacja by Rafał Kulmaczewski

 
Autor: PZFA
 
 
Inauguracja PLFA I
  05.04.2011

Już w tę sobotę (9 kwietnia) o godzinie 12:00 odbędzie się pierwszy domowy mecz w sezonie pomiędzy Lowlanders Białystok a Zagłębiem Steelers. Białostocczanie mają coś do udowodnienia po niezbyt obiecującym starcie w lidze, dlatego tym razem liczy się tylko zwycięstwo! W planie przewidziane są liczne atrakcje! Zapraszamy również całe rodziny, gdyż każde takie wydarzenie przebiega w przyjaznej atmosferze!

 
Autor: Łukasz Lewandowski
 
 
Inauguracja PLFA I
  04.04.2011

http://www.plfa.pl


Mistrz przedłuża passę zwycięstw

W rozegranym w sobotę 2 kwietnia meczu pierwszej kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I (PLFA I) broniąca tytułu mistrzowskiego drużyna Devils Wrocław pokonała gości z Białegostoku – Lowlanders 60:0. Tym samym Diabły wygrały dziesiąty z rzędu, wliczając zeszłoroczny pochód do tytułu mistrzowskiego, mecz ligowy.

Już początek spotkania zapowiadał, że pierwszy mecz, w drugim sezonie białostoczan w futbolowej ekstraklasie, będzie dla beniaminków stanowił ciężką przeprawę. Chwilę po rozpoczęciu zawodów punkty zdobył występujący w barwach mistrzów duet Amerykanów - podawał Maurice Lovett a piłkę złapał Christopher Washington.

Kolejne dwa przyłożenia wrocławianie zdobyli jeszcze w pierwszej części gry. Najpierw kolejne celne podanie Lovetta na touchdown zamienił Grzegorz Mazur. Kilka chwil później zeszłoroczny filar defensywy Diabłów – Mott Gaymon – przechwycił podanie rozgrywającego gości Damiana Kołpaka i popisał się 59-jardową akcją powrotną na przyłożenie. Dla Kołpaka było to pierwsze z aż sześciu podań, które tego dnia posłał w ręce rywali.

Taki obrót spraw podciął białostoczanom skrzydła i już do końca meczu niepodzielnie rządzili gospodarze, którzy do trzech, zdobytych w pierwszej kwarcie, przyłożeń dołożyli pięć kolejnych.

- Jestem zadowolony z naszej dzisiejszej gry. Zagraliśmy dużo lepiej niż w starciu przedsezonowym, w którym naszym rywalem był inny z beniaminków - Bielawa Owls. Na szczególne wyróżnienie zasłużyły obie linie – zarówno ofensywna, jak i defensywna - podsumował zawody Seweryn Plotan, menadżer Devils Wrocław.

- Nie zasłużyliśmy na aż tak wysoką porażkę, ale Diabły wygrały zasłużenie. Przełomowym momentem była kontuzja Tomasza Żukowskiego. Mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia i gry – powiedział po meczu Rafał Bierć, prezes Lowlanders Białystok.

Wśród Devils wyróżnili się defensorzy Krzysztof Wis i Mott Gaymon. Obaj dwukrotnie przechwytywali podania rozgrywającego przyjezdnych. W linii defensywnej prym wiódł Szymon Adamczyk.

W składzie Lowlanders bardzo dobrze zagrał pierwszoroczniak Tomasz Zubrycki, który kilka podań od Damian Kołpaka. Swój kolejny mecz ligowy Devils rozegrają już 10 kwietnia w Katowicach, gdzie ich rywalem będzie drużyna AZS Silesia Miners. Dzień wcześniej, 9 kwietnia Lowlanders podejmą w Białymstoku Zagłębie Steelers Interpromex.

 
Autor: PZFA
 
 
Inauguracja PLFA I
  31.03.2011

http://www.plfa.pl


Mistrz przywita beniaminka

W sobotę, 2 kwietnia, o godzinie 15:00 na Stadionie Olimpijskim przy ulicy Ignacego Jana Paderewskiego 35 we Wrocławiu rozpocznie się mecz Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Zmierzą się w nim: ekipa mistrza Polski Devils Wrocław oraz powracająca do ekstraklasy drużyna Białystok Lowlanders.

- Kiedy zdobywasz mistrzostwo Polski, w kolejnym sezonie liczy się tylko jego obrona – tak cele na nowy sezon Devils Wrocław definiuje Seweryn Plotan, rzecznik klubu. Zaś ich rywale mają skromniejsze wymagania: - Przede wszystkim utrzymanie – mówi Rafał Bierć, prezes wracających do pierwszej ligi Lowlanders Białystok.

Co ciekawe, mecz beniaminka z mistrzem kraju rozpoczynał również poprzedni sezon. Wtedy - ku zaskoczeniu wielu - ówcześni obrońcy tytułu, AZS Silesia Miners przegrali z krakowskimi Tygrysami. Czy w tym sezonie może być podobnie? - Nigdy nie lekceważymy naszych rywali. Podchodzimy do tego spotkania normalnie: nie myśląc o żadnym fatum, nie zastanawiając się nad historią. Chcemy po prostu wygrać, najlepiej przewagą więcej niż kilku punktów – twierdzi Plotan.

W Białymstoku doceniają klasę Diabłów, ale wierzą również we własne umiejętności. - Jedziemy tam, żeby powalczyć. Kiedy dwa lata temu graliśmy w PLFA I właściwie każdy rywal był w naszym zasięgu. Teraz też tak będzie – zapewnia Bierć. Drużyna z Podlasia podchodzi do tegorocznych rozgrywek z pokorą, ale i determinacją, bo nie chce, żeby powtórzyła się sytuacja sprzed dwóch lat. - Kiedy spadliśmy do PLFA II odwróciło się od nas wiele osób. Było ciężko. Teraz nie ma przebacz, ponieważ wiemy, o co toczy się gra. Nie chcemy używać wielkich słów i mówić o tytule czy półfinałach, ponieważ dla nas liczy się utrzymanie – dodaje prezes białostoczan.

Oba zespoły dobrze wykorzystały okres przygotowawczy, ale u jednych i drugich praca nad grą będzie trwała jeszcze w trakcie sezonu. U Lowlanders wiąże się to głównie z późnym sprowadzeniem nowego, amerykańskiego szkoleniowca, Wayne'a Andersona. - Trener dopiero poznaje polskie zwyczaje. Drużyna zaakceptowała go jednak od razu: wszyscy widzą, że on kocha ten sport, ma w sobie wiele pasji (gdy mówi o futbolu, po prostu nie sposób mu przerwać). Ćwiczy już poszczególne formacje, analizuje grę tak naszą jak i rywali. Nie mogliśmy niestety rozpocząć współpracy wcześniej, ale jej efekty i tak powinny być dobre – przekonuje Berć.

Wrocławianie pracują nad szczegółami ustawień. Ich rzecznik zapewnia, że nawet pomimo wysokiego (42:0), sparingowego zwycięstwa nad Bielawa Owls, mistrzowie widzą błędy w swojej grze. - Jesteśmy zadowoleni z przygotowań, ale wiemy też, że nie prezentujemy się jeszcze na miarę naszych możliwości. Drużyna wciąż się poznaje, mamy przecież nowych zawodników na kilku ważnych pozycjach. Przykładem jest choćby rozgrywający Maurice Lovett. Do jego stylu i podań muszą przyzwyczaić się przede wszystkim skrzydłowi. Te niedociągnięcia były widoczne w sparingu z Owls. Wejście w tryb ligowy z pewnością zajmie nam trochę czasu.

W składzie Diabłów nie zobaczymy w tym roku MVP poprzedniego sezonu, quarterbacka Krzysztofa Wydrowskiego. - Zdecydował się odejść. Zrobił to z różnych powodów, ale tak już jest w każdym sporcie: zawodnicy, nawet ci najważniejsi, przychodzą i odchodzą. Szanujemy jego decyzję, ale nie myślimy o tym. Mamy zresztą godnego następcę w osobie Maurice'a Lovetta – tłumaczy Plotan, dodając, że na inauguracji nie pojawi się też dwójka podstawowych ofensywnych liniowych.

Po drugiej stronie barykady również może brakować niektórych postaci. Dla klubu z Białegostoku istotny będzie wynik rozmów prowadzonych z kilkoma zawodnikami Żubrów Mińsk, którzy mieliby pomagać Lowlanders w rozgrywkach PLFA I. Na ich występy bardzo liczy prezes Bierć: - Na pewno zgłosimy kilku z nich do rozgrywek. Bardzo chcieli zagrać z Devils, więc mam nadzieję, że im się uda.

Na Stadionie Olimpijskim goście będą na pewno starali się zaskoczyć rywali, którzy dawno nie mieli już okazji oglądać ich w akcji. - Ostatni raz graliśmy z Lowlanders w czerwcu 2009 roku zwyciężając 22:6. Dlatego nie wiemy zbyt wiele o ich obecnej formie. Na pewno są mocni, ponieważ w finale PLFA II nie przegrali z Owls aż tak dużą różnicą punktów. Mają nowego, amerykańskiego trenera, który zapewne wiele im pomoże. Mamy nadzieję, że w dwa tygodnie nie zrobi jednak aż tak wiele, żeby mogli nas pokonać – podsumowuje rzecznik prasowy Diabłów.

 
Autor: PZFA
 
 
Treningi
  21.03.2011
  

  
  

Lowlanders, rozpoczęli już oficjalne treningi z nowym szkoleniowcem Wayne'm Andersonem Jr. Wiele nowych zagrań i rozwiązań, które już od pierwszych dni wprowadził head coach z Miami, już 02 kwietnia 2011 r. będą sprawdzane podczas pierwszego meczu w sezonie 2011 we Wrocławiu, gdzie białostoczanie zmierzą się z ubiegłorocznym Mistrzem Polski - Devils Wrocław.

 
Autor: Rafał Bierć
 
 
Multifit
  05.03.2011


W cięzkiej pracy do upragnionego celu, w sezonie PLFA I 2011, dołącza kolejny ważny partner. Jest nim Fitness Klub Multifit, przy ul. Mickiewicza 44 w Białymstoku.

 
Autor: Rafał Bierć
 
 
MPower
  01.03.2011

Mpowerd Lowladers, czyli w wolnym tłumaczeniu "Wzmocnione Lowlanders!", a to za sprawą to podpisanej niedawno umowy sponsorskiej pomiędzy białostocką Drużyną Futbolu Amerykańskiego z producentem napojów energetycznych "Mpower".

W końcu marzenia podlaskiego zespołu się ziściły. Podpisanie tak obiecującej umowy o współpracę z marką, której wizerunek i produkt idealnie oddaje charakter tego sportu, to jednak nie jest jedyna wspaniała wiadomość dla klubu. Dzięki temu również, Lowlanders podpisali kontrakt z trenerem Wayne’em Anderson’em Jr., który w sezonie PLFA I 2011 obejmuje stanowisko Head Coacha.


Anderson to 44-letni szkoleniowiec pochodzący z West Palm Beach Floryda, USA. W 22 letniej karierze trenerskiej prowadził drużyny m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Danii oraz Włoch. Uczestniczył w wielu obozach i szkoleniach trenerskich organizowanych przez takie drużyny z NFL, jak: Jacksonville Jaguars, Miami Dolphins, Pittsburgh Steelers, Tampa Bay Buccaneers oraz Carolina Panthers.

To dobre wiadomości dla zespołu, który po rocznej absencji w ekstraklasie, ponownie wraca do niej w 2011 rokuLowlanders już w dniach 18-20 marca 2011 gościć będą na białostockich boiskach białoruską drużynę futbolu amerykańskiego "Żubry" Mińsk. Intensywne trzydniowe spotkanie ma na celu sprawdzenie przygotowania technicznego i sprawnościowego żółto-czarnych w okresie międzysezonowym. Marcowe spotkanie zakończy się międzynarodowym sparingiem. Będzie to znakomity sprawdzian dla Lowlanders, których czeka ciężki sezon w PLFA 2011.

 
Autor: Rafał Bierć
 
 
Super Bowl XLV
  08.02.2011

W rozegranym z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego w czterdziestym piątym Super Bowl Green Bay Packers pokonali Pittsburgh Steelers 31:25. Tym samym trofeum legendarnego trenera drużyny ze stanu Wisconsin po czternastu latach wróci do Green Bay.

Po pierwszym wprowadzeniu piłki do gry oba zespoły nie potrafiły znaleźć rytmu w swoich seriach ofensywnych. Dopiero na 4 minuty i 33 sekundy przed końcem pierwszej kwarty długi, bo aż 80-jardowy, pochód w stronę pola punktowego rywali podaniem na przyłożenie zwieńczył późniejszy MVP meczu - Aaron Rodgers. Odbierającym był Jordy Nelson, który rozegrał znakomity mecz, łapiąc łącznie dziewięć podań i zdobywając dla swojego zespołu 140 jardów. Chwilę później swój pierwszy poważny błąd w tym meczu popełnił rozgrywający Ben Roethlisberger podając w ręce rywala. Zawodnik trzeciej linii obrony Packers Nick Collins po złapaniu futbolówki popędził z nią w pole punktowe Steelers, co pozwoliło jego drużynie wyjść na czternastopunktowe prowadzenie.

Na początku drugiej kwarty swoją pierwszą poważną szansę na zdobycie przyłożenia miała drużyna z Pensylwanii. Seria ofensywna Steelers zakończyła się jednak tylko kopnięciem z pola za trzy punkty. Gdy do zakończenia pierwszej połowy zostały niewiele ponad cztery minuty kolejną ładną serię ofensywną poprowadził Rodgers koronując ją precyzyjnym podaniem na przyłożeniem do Grega Jenningsa. Na dwie minuty przed przerwą wydawało się, że druga połowa może być tylko formalnością. Steelers nie odpuścili jednak i po pięknej serii, na 39 sekund przed końcem drugiej kwarty touchdown zdobył weteran na pozycji skrzydłowego Hines Ward.

Drugą połowę świetnie rozpoczęli Stalowcy, których drive przyniósł przyłożenie running backa Rasharda Mendenhalla. Tym samym prowadzenie Packers zostało zniwelowane do raptem czterech punktów. Emocji nie zabrakło do ostatniego gwizdka – czwartą kwartę otworzyła drużyna z Green Bay zdobywając kolejne przyłożenie. Cztery minuty później odpowiedzieli Steelers, dodatkowo skutecznie podwyższają za dwa punkty, co spowodowało, że zespoły dzieliły trzy oczka.

Ostatnie słowo należało jednak do Packers, którzy na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry wykonali skuteczne kopnięcie z pola. Desperacja próba Steelers nie przyniosła efektu – w czwartej próbie zespołowi nie udało się zdobyć kolejnej pierwszej próby i to drużyna z Wisconsin mogła celebrować czwarty w swojej historii tytuł mistrzowski.

Mecz rozgrywany był na efektownym Cowboys Stadium, który został wybudowany kosztem blisko półtora miliarda dolarów, a oddany do użytku w maju 2009 roku. Spotkanie na stadionie w Austin w stanie Teksas obejrzało przeszło 103 tysiące widzów. Green Bay to najmniejsze, bo liczące niewiele ponad sto tysięcy mieszkańców, miasto w USA, które ma drużynę NFL. Podobnym miastem w kontekście Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego jest Bielawa w województwie dolnośląskim. Drużyna z tego trzydziestotysięcznego miasta – Owls – w zeszłorocznych rozgrywkach drugoligowych odniosła komplet zwycięstw tym samym awansując do pierwszej ligi. Nie bez kozery bielawskie sowy w środowisku futbolowym bywają nazywane „Green Bay Poland”. Bielawa jest też jednym z najpoważniejszych kandydatów do organizacji VI Finału PLFA, który zostanie rozegrany 16 lipca. Rozgrywki ligowe ruszą już 2 kwietnia. Tytułu mistrzowskiego bronić będzie drużyna Devils Wrocław. Przy okazji tegorocznego finału ligi NFL w Polsce zorganizowano blisko dwadzieścia imprez, których punktem centralnym było oglądanie spotkania mistrzowskiego. Największą imprezą była ta w Warszawie organizowana przez kanał ESPN America. Uczestniczyło w niej blisko 300 osób.

W naszym konkursie, w którym należało wytypować zwycięzcę oraz wynik Finału SuperBowl wygrali:
1. Paweł Pęza - koszulka + smycz
2. Marek Pawluk - koszulka + smycz
3. Kamila Chojnowska - koszulka + smycz
4. Paweł Łuszyński - koszulka + smycz
...Gratulujemy!!
Teraz zapraszamy na nasze mecze, które również będą obfitowały w wiele atrakcji ! Do zobaczenia na boisku !! :)

 
Autor: pzfa.pl
 
 
Super Bowl XLV
  31.01.2011

Dnia 6 lutego Stany Zjednoczone na parę godzin będą wyłączone z wszystkiego co nie jest XLV Super Bowl. Najważniejszy mecz roku w futbolu amerykańskim rozegrają Pittsburgh Steelers z Green Bay Packers. Amerykański hymn tym razem zaśpiewa posiadaczka pięciu nagród Grammy Christina Aguilera, a w przerwie meczu swój show dadzą The Black Eyed Peas.

Na trybunie zasiądzie prezydent Barack Obama. Za 30-sekundową reklamę w trakcie telewizyjnej transmisji trzeba będzie w tym roku zapłacić od 2,8 do 3 mln dolarów.

Steelers, dla których jest to ósmy Super Bowl są faworytami większości widzów. Gwiazdą mistrzowskiej drużyny American Football League jest Ben Roethlisberger, zwany Big Benem.

Liderem najlepszego zespołu National Football League, Green Bay Packers, będzie również quarterback Aaron Rodgers, a także dwaj receivers Jim Jones i Jordy Nelson. Packers stracili przez kontuzję swojego tight end Jermichaela Finleya, ich obrona jest nieco osłabiona.

Serdecznie zapraszamy na wspólne oglądanie finału ligi NFL wspólnie z drużyną Lowlanders Białystok !! Przed meczem każdy będzie mógł wytypować wynik tego spotkania, a osoby które będą najbliżej, otrzymają koszulki polo z logo Lowlanders oraz smycze!

 
Autor: Łukasz Lewandowski
 
 
PLFA I Harmonogram
  14.01.2011

http://www.plfa.pl

Harmonogram PLFA I
Już w kwietniu rozpoczynamy kolejny sezon w rozgrywkach PLFA. Lowlanders rozegrają swoje mecze w następujących terminach:


2.04 Devils - Lowlanders (Wrocław)

9.04 Lowlanders - Steelers (Białystok)

16.04 Eagles - Lowlanders (Warszawa)

30.04 Lowlanders - Crew (Białystok)

8.05 Lowlanders - Kozły (Białystok)

21.05 Tigers - Lowlanders (Kraków)

28.05 Lowlanders - Owls (Białystok)

12.06 Miners - Lowlanders (Katowice)

18.06 Seahawks - Lowlanders (Trójmiasto)

 
Autor: Łukasz Lewandowski
 
 
Najpopularniejszy sportowiec
  25.11.2010

http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/99999999/SPORTOWIECROKU20/930350753


Tomasz Żukowski
Tomasz żukowski - czołowy gracz naszej drużyny, trener, zawodnik o ponadprzeciętnych zdolnościach ma szanse zostać najpopularniejszym sportowcem tgo roku w plebiscycie Gazety Współczesnej. Aby Tomek mógł wygrać wystarczy wysłać sms-a o treści sportowiec.11 na nr 72466.

GAZETA WSPÓŁCZESNA

 
Autor: Łukasz Lewandowski
 
 
REKRUTACJA 2010
  09.10.2010

REKRUTACJA 2010

Nadszedł ten czas kiedy i Ty możesz spróbować swoich sił w futbolu amerykańskim. Drużyna Lowlanders Białystok ogłasza nabór. Masz więcej niż 17 lat? Wiesz, że dasz radę w tej dyscyplinie sportu? Nie czekaj i przyjdź na treningi rekrutacyjne, które odbędą się 30 paźdzernika oraz 06 listopada w Magic Gym przy ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7b (Galeria Piotr i Paweł) o godz. 12.00.

 
Autor: Łukasz Lewandowski
 
 
FINAŁ PLFA II
  23.09.2010

http://www.plfa.pl


Perfekcyjne Sowy mistrzami drugiej ligi

Pokonując w sobotnim finale Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego II Białystok Lowlanders 27:12 drużyna Bielawa Owls zapewniła sobie mistrzostwo PLFA II i zaliczyła perfekcyjny sezon (8 zwycięstw w ośmiu spotkania). Oba zespoły awans do krajowej ekstraklasy futbolu amerykańskiego zapewniły sobie już dwa tygodnie wcześniej, wygrywając swoje mecze półfinałowe.

601 km – dokładnie tyle dzieli obiekty na których grają dwaj finałowi rywale. Ta najdłuższa możliwa podróż w PLFA II zajęła gościom 11 godzin, nie miała jednak wpływu na ich formę, bowiem noc spędzili w bielawskim hotelu. Większym problemem był fakt, iż białostocka ekipa, przetrzebiona kontuzjami i męczącym sezonem, liczyła zaledwie 19 graczy. Ten sam problem mieli zresztą miejscowi, którzy wystawili skład mocno okrojony, w porównaniu do tego, który oglądaliśmy w pierwszych meczach.

W błędzie byli jednak ci, którzy uważali, że Lowlanders położą się na murawie i będą błagać Sowy o litość. Zaczęło się co prawda zgodnie z oczekiwaniami, jednak zamiast niezawodnego zazwyczaj Desmonda Jordana, to D’Andre Faison jako pierwszy wbiegł do strefy końcowej rywali, zdobywając 6 punktów.

– Desmond w pierwszej kwarcie doznał bolesnej kontuzji żeber – tłumaczy grający prezes Bielawa Owls Przemysław Klinger. – To twardy facet i grał do końca, ale staraliśmy się trochę go oszczędzać – dodaje.

Gwiazdor drużyny z Dolnego Śląska swoje zrobił już w drugiej kwarcie, gdy przebiegnąwszy ponad pół boiska podwyższył wynik na 13:0. Potem jednak zaczęły się schody, gdy po biegach niezawodnego runningbacka i linebackera Vadim Sikorski oraz rozgrywającego Tomasza Żukowskiego Lowlanders zmniejszyli przewagę rywali do zaledwie jednego punktu!

– Zadrżeliśmy, czy nasz perfekcyjny sezon uda się doprowadzić do końca – przyznaje Klinger. – W ogóle Lowlanders postawili nam bardzo twarde warunki, a grający w ich barwach Białorusini byli piekielnie trudni do przejścia. Byli rywalem godnym finału, tak ciężkiego meczu jeszcze nie graliśmy – komplementuje rywali Przemysław Klinger.

Kilkutysięczna widownia, która szczelnie wypełniła kameralny stadion w Bielawie, doczekała się jednak upragnionego mistrzostwa II ligi, choć nie bez emocji. Gdy Faison w doliczonym czasie II kwarty (dodatkowa próba po minięciu czasu z powodu faulu defensywy) podwyższył na 20:12, po przerwie goście nie odpuścili, podjęli ryzyko, ale jedno z ich podań podczas widowiskowej i efektywnej serii ofensywnej przejął Andrzej Myszka i zamienił na pieczętujące sukces Sów przyłożenie.

– Owls przed meczem byli bardzo pewni zwycięstwa i myślę, że było nas stać na popsucie im planów – uważa zawodnik i wiceprezes Lowlanders Michał Maksimowicz. – Czujemy trochę niedosytu, ale mamy też satysfakcję, że nie było im z nami łatwo, a Desmond Jordan długo zapamięta uderzenia sytuacje, w których był zatrzymywany przez naszych obrońców. Gratuluję Bielawie zwycięstwa, ale zaręczam, że w przyszłym sezonie w pierwszej lidze postaramy się o rewanż! – zapowiada.

Teraz zespoły pierwszo- i drugoligowe (z wyjątkiem uczestników zaplanowanego na 9.10 barażu o PLFA I) czeka pół roku ciężkiej pracy, związanej z przygotowaniami do kolejnego sezonu. Jak nowi pierwszoligowcy widzą swoje drużyny w perspektywie sezonu 2011?

– Na pewno zagrają u nas Amerykanie, nie mogę jednak zagwarantować, że będą to D’Andre i Desmond, którzy w poniedziałek wracają do Stanów. Jesteśmy świadomi, że PLFA I to nieporównywalnie trudniejsze wyzwanie, niż II liga, czego dowodem jest choćby fakt, że drużyna, która rok temu przegrała tam wszystko, teraz była naszym najsilniejszym rywalem. Plan minimum, to utrzymanie się w ekstraklasie – mówi Przemysław Klinger.

– Naszym największym problemem jest brak trenera, tak naprawdę wciąż bazujemy na własnym doświadczeniu, materiałach wideo, czy też meczach amerykańskich drużyn. Nie możemy też poprzestawać w poszukiwaniu sponsorów, no i nie zaniedbywać rekrutacji i „ogrywania” nowych graczy. Będzie co robić – podsumowuje Michał Maksimowicz.

   27     :       13   

 
Autor: Łukasz Lewandowski
 




           


Wszelkie prawa zastrzeżone © 2008 - TomekP