Historia drużyny futbolu amerykańskiego w Białymstoku.
Historia drużyny zaczyna się w zasadzie 11
lutego 2006 roku, kiedy to na forum sportowym klubu piłkarskiego Jagiellonii Białystok, jeden z
naszych kolegów założył temat z informacją, że chciałby zbudować pierwszą w Białymstoku, drużynę futbolu
amerykańskiego. Odzew był niespodziewanie duży, ponieważ już na pierwszym treningu, który odbył się na
śniegu, przy fali mrozu w wysokości - 20 stopni, pojawiło się ponad 10 osób. Pierwsze spotkanie to głównie
zapoznanie się z podstawowymi zasadami i sprawdzian kondycyjny. Pojawiły się wielkie nadzieję na
przyszłość... Na drugi trening na terenach Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Białymstoku (MOSiR)
przyszło ponad 20 osób. Koledzy przyprowadzali znajomych i tak pocztą pantoflową informacja o drużynie
futbolu amerykańskiego rozchodziła się po mieście w zawrotnym tempie.
Pierwsze zaprezentowanie drużyny w mediach nie przyniosło
zamierzonego skutku przyciągnięcia nowych zawodników. Co gorsza okazało się że zarząd MOSiR-u nie wyraził
zgody na dalsze treningi na ich terenach. Awaryjnie drużyna przeniosła się do parku przy ulicy Wierzbowej.
"Tryb awaryjny" trwa niestety do dziś. Zagościliśmy tam już na ponad rok. W tym czasie
prowadziliśmy (i nadal prowadzimy) ciągłe batalie o inne boisko z szatnią. Niestety kolejne porażki
podcinały nam skrzydła. Nadejście wiosny nie wróżyło zespołowi nic dobrego. Jak śnieg, topnieli też
zawodnicy, którzy coraz rzadziej przychodzili na treningi. Kontuzje odstraszały, a brak sprzętu zniechęcał.
Jedynie zapał był ogromny u tych, co pozostali. Okres przedwakacyjny to kolejny kryzys związany z
frekwencją. Sesja na uczelniach i matury powodowały, iż na treningu pojawiały się czasem cztery osoby.
Na początku maja 2006 roku trzech zawodników „Lowlanders” wraz z trenerem wyjechało w długą drogę do
Wrocławia by uczestniczyć tam w obozie szkoleniowym zorganizowanym przez tamtejszą drużynę – „Devils”
Wrocław. Dwudniowy Camp pokazał, że mimo braku sprzętu i tak krótkiego stażu zawodniczego, nie jesteśmy
takimi słabeuszami. Za wszelką cenę nie chcieliśmy się źle zaprezentować, więc pokazaliśmy twardy charakter.
Koniec czerwca 2006 roku to praktycznie najtrudniejszy okres w dziejach drużyny.
Z zespołu odchodzi trener, który jednocześnie przenosi się do wrocławskiej drużyny futbolu. Zostajemy
sami z niezrealizowanymi pomysłami, z planami na wakacje i z wielkim znakiem zapytania "czy
faktycznie warto dalej próbować…?". Atmosfera nie zrobiła się najlepsza. Niesłuszne zarzuty i
oskarżenia innych, małe zaangażowanie, brak sumienności w treningach doprowadziło do zawieszenia
działalności drużyny na czas nieokreślony. W tym czasie, najwytrwalsi, nie tracili kontaktu z futbolem
amerykańskim. Zaproszenia na treningi we Wrocławiu, wspólny występ z „Devils” przeciwko „Kozłom” Poznań
w EFIS Bowl. 26 sierpnia 2006 roku był dla tych nielicznych pierwszym meczowym kontaktem w sprzęcie,
nie mówiąc już o doświadczeniu jakie zyskali. Pojawiły się plany o zmianie klubu, a jednocześnie
świadomość, że „Lowlanders” Białystok przestaje powoli istnieć. Wbrew pozorom i na przekór wszystkim,
pierwszy weekend października pozostanie w pamięci na długo. Zespół się reaktywuje. Na trening przychodzi
10 osób, które chcą kontynuować to, co zaczęto na początku lutego. Ruszamy z kopyta. Buduje się strona
internetowa (www.lowlanders.hardcore.pl), nawiązujemy kontakty z drużynami z innych miast Polski,
pytamy, radzimy się i rozmawiamy z białostockimi przedsiębiorstwami. Na trening
przyjeżdża po raz kolejny Telewizja Polska TVP3. Mamy audycje w białostockich rozgłośniach radiowych i
częste prezentacje drużyny w Białostockiej Telewizji Miejskiej. Efekt można uznać za zaskoczenie. Na
treningu ponad 20 osób, w tym wiele nowych twarzy. Wszystko idzie pomyślnie. W Urzędzie Miejskim
rozpatrują nasz wniosek o zalegalizowanie stowarzyszenia "Drużyna Futbolu Amerykańskiego
Lowlanders Białystok". Powstaje logo drużyny nawiązujące do miejsca skąd pochodzimy.
Samodzielnie poszerzamy naszą wiedzę teoretyczną o futbolu amerykańskim starając się jednocześnie
przekładać to na praktykę. Najważniejszym elementem jednak jest zamówienie pierwszego kompletu
ochraniaczy, tak bardzo potrzebnych do grania w ten rodzaj sportu w pełnym wymiarze.
Po zamówieniu pierwszej partii sprzętu, następują kolejne pozytywne dla nas zdarzenia. Zostajemy zaproszeni razem z łomżyńską drużyną „Jackals” na mecz pokazowy przeciwko 1.KFA „Firebals” Wielkopolska, który odbył się przed finałem Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego w Warszawie. Mecz ten kończy się niestety naszą porażką, lecz niezrażeni przegraną z bardziej doświadczoną drużyną nie przejmujemy się tym. Przemy dalej na przód, ponieważ było to dla nas wielkim doświadczeniem. Dla większości z nas był to pierwszy kontakt ze sprzętem, a na pewno pierwszy mecz rozgrywany na normalnym boisku przy profesjonalnej obsadzie sędziowskiej i w pełnych składach osobowych.
Gdy w końcu przyszły do nas pierwsze komplety padów (było to dzień po meczu w Warszawie gdzie graliśmy w pożyczonym ekwipunku) wszyscy nie mogli doczekać się treningu. Na treningu radość była ogromna, gdyż w końcu mogliśmy trenować we własnym sprzęcie. W niedługim czasie od jakże przełomowego momentu opisanego powyżej dostaliśmy informację, iż Polski Związek Futbolu Amerykańskiego (PZFA) organizuje szkolenie w Warszawie, na którym zjawią się w roli trenerów gwiazdy Europejskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Nie mogliśmy opuścić tego wydarzenia, wiec udaliśmy się do stolicy. Szkolenie było bardzo dobrze zorganizowane. Poszczególni trenerzy zajmowali się konkretnymi graczami. Było to szkolenie, na którym stawiało się przede wszystkim na technikę. Szkolenie to zostało uwieńczone grą, która miała sprawdzić co z niego wynieśliśmy. Zmierzyły się nie konkretne zespoły z całej Polski, lecz gracze obrony przeciwko graczom ataku. Brak podziału na to, z kim trenujemy na co dzień, był dobrym sprawdzianem pracy w zespole każdego z nas. Na początku 2007 roku postanowiliśmy zamówić w końcu resztę sprzętu a przede wszystkim skupić się na kaskach. W między czasie, parę osób dokupiło sobie własne komplety padów. Do końca kwietnia 2007 mieliśmy już około 12-13 zawodników w całym ekwipunku futbolowym. Dzięki temu, w dniu 12 maja 2007 roku, w Białymstoku odbył się pierwszy mecz futbolu amerykańskiego z drużyną mistrza Polski – Warsaw „Eagels”, której niestety nasz team uległ 20:6. Widowisko to przyciągnęło wielu sympatyków tej dyscypliny, a co za tym idzie, w drużynie pojawiły się nowe twarze.
Przez cały czas ciężko trenujemy, przeważnie trzy razy w tygodniu. Dlatego też na uwieńczenie sezonu, który przerywa nam pauza wakacyjna, decydujemy się wziąć udział w turnieju futbolowym w Krakowie. W dniu 9 czerwca 2007 roku podejmujemy na obcym do tej pory gruncie drużynę gospodarzy – Polonia „Knights”, którą ogrywamy 22:0. Jesteśmy tym sukcesem ogromnie podbudowani, ale następny mecz z wrocławskimi „Devilsami” przegrywamy niestety 20:0. Spowodowane jest to ogromnym zmęczeniem
i brakami kadrowymi.
Po przerwie wakacyjnej wznawiamy treningi. Wszyscy nie mogą się już doczekać, aż wyjdą na boisko i zdejmą pajęczyny z zakurzonych kasków. Na początku borykamy się ponownie z brakiem ludzi, gdyż wyjazdy i sesje poprawkowe eliminują z podstawowego składu kilku najwytrwalszych zawodników. W dalszym ciągu szukamy nowych zawodników, którzy wzmocniliby nasz skład swoją determinacją. Drużyna w pełni jest już zaopatrzona w sprzęt do gry i wychodzi naprzeciw nowym wyzwaniom.
Teraz naszą historię kształtuje teraz boisko w rozgrywkach ligowych....
|